Przez polski e-commerce przetacza się właśnie fala otwarć nowych sklepów internetowych. Prym wiodą producenci odzieży. Ze sprzedażą w internecie swojej najdroższej marki – Mohito – chce jeszcze w tym roku ruszyć LPP, największy polski producent odzieży. Niedawno sklep internetowy otworzyła też marka odzieży męskiej Giacomo Conti, a oferta e-sklepu sieci odzieżowej Top Secret poszerzyła się o odzież dziecięcą marki Tup-Tup. W sprzedaż w sieci wchodzi też Avon, producent kosmetyków, który do tej pory stawiał na dystrybucję bezpośrednią. Polska jest szóstym krajem, w którym międzynarodowa firma zdecydowała się na taki krok. Kilka miesięcy temu w sprzedaż internetową, przez przejęcie sklepu Merlin.pl, weszła Czerwona Torebka, właściciel sieci pasaży handlowych.

Także firmy już wcześniej działające w sieci nie spowalniają rozwoju. Tesco realizuje tą drogą 2 tys. zamówień miesięcznie w 16 miastach. Ryszard Tomaszewski, prezes firmy w Polsce, zapowiada, że usługa Tesco e-zakupy w 2014 r. może pojawić się w kolejnych kilkunastu aglomeracjach. Segment spożywczy w Polsce jest na bardzo wczesnym etapie rozwoju e-commerce w porównaniu z innymi branżami. Według obliczeń firmy badawczej PMR sprzedaż tych produktów przez internet w 2012 r. wyniosła poniżej 400 mln zł.

– Biorąc pod uwagę, że obroty średniego hipermarketu w skali roku wynoszą ok. 76 mln zł, to wynik bardzo niski. Sklepy chcą w ten sposób dotrzeć do nowej grupy klientów – twierdzi Jarosław Frontczak, główny analityk handlu detalicznego w PMR.

Najbardziej rozwinięte branże w e-commerce to AGD, RTV i elektronika. Wartość sprzedaży internetowej tego segmentu w Polsce wyniosła w 2012 r. ok. 4,3 mld zł.

Coraz chętniej kupujemy w sklepach internetowych

Coraz chętniej kupujemy w sklepach internetowych

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Do wchodzenia do internetu zachęcają dobre perspektywy tej formy sprzedaży i zmiany w zachowaniach klientów. Według szacunków SMB, Kelkoo i Forrester Research tylko w 2012 r. przez internet Polacy kupili towary i usługi za 21,5 mld zł, o jedną piątą więcej niż w 2011 r. W tym roku e-commerce powinien znowu pokazać dwucyfrowy wzrost sprzedaży.

Nie bez znaczenia są też niższe koszty. – Ten kanał sprzedaży jest bardziej rentowny. Marże są takie same, jak w tradycyjnych sklepach, a koszty prowadzenia biznesu znacznie niższe. Nie trzeba wynajmować powierzchni, zatrudniać pracowników – tak decyzję o wprowadzeniu marki Mohito do sieci tłumaczy Dariusz Pachla, wiceprezes LPP. Ale to niejedyne powody, dla których sektor modowy przoduje wśród firm, które uruchamiają na potęgę sprzedaż w internecie. – Klienci centrów handlowych coraz częściej traktują sklepy jak miejsce do porównania oferty. Ostateczną decyzję o zakupie wolą podjąć w domu, sprawdzając, czy w multibrandowym e-sklepie nie ma akurat promocji – tłumaczy Karina Kreja z agencji CBRE.

Internet to też sposób na ograniczenie czynszów w sklepach w galeriach handlowych. Obecnie czynsze składają się z części stałej oraz tej uzależnionej od obrotu. Im są one wyższe, tym wyższe stawki płacą najemcy. Opłaca się im więc niska sprzedaż w sklepie, rekompensowana handlem w sieci. W efekcie największe i najbardziej znane marki odzieżowe czy obuwnicze, które prowadzą sprzedaż online, są w stanie ograniczyć proporcję stawek wynajmu lokalu w galerii handlowej do kilku procent wartości obrotu z kilkunastu procent w przeszłości.

Ruch w przesyłkach. InPost goni Pocztę

Do 6,7 tys. zwiększy się liczba punktów, gdzie będzie można odbierać awizowane przesyłki – zapowiada InPost, należący do Grupy Integer.pl. Będzie to efekt podpisanej właśnie umowy z Ruchem SA. Sieć handlowa udostępni klientom InPostu 2 tys. własnych placówek oraz w ok. 3 tys. punktów partnerskich. – Dzięki współpracy z Ruchem w każdej gminie na terenie kraju uruchomiony zostanie punkt obsługi klienta InPost – zapewnia Rafał Brzoska, prezes Grupy Integer.pl.

We wrześniu operator pocztowy ogłosił współpracę z Kasami Stefczyka. Paczki będzie można odbierać w 400 placówkach kasy, dzięki czemu InPost zwiększył sieć punktów obsługi z 1,3 tys. do 1,7 tys.

Planowane zwiększenie sieci punktów odbioru przesyłek do 6,7 tys. oznaczałoby, że InPost zacznie deptać po piętach Poczcie Polskiej, szczególnie w kategorii paczek. Państwowa firma ma obecnie ok. 8 tys. placówek, za pośrednictwem których dociera również do klientów na wsi.

InPost działa na polskim rynku od 2006 r. Obecnie punkty obsługi znajdują się w 340 miejscowościach. W 2012 r. operator dostarczył ponad 200 mln przesyłek.