– To był rekordowy rok w historii spółki – podkreśla Wojciech Szpil, prezes Totalizatora Sportowego. Sprzedaż gier i zakładów wzrosła w stosunku do ubiegłego roku o 15 proc., do 3,42 mld zł. To zdecydowana poprawa w stosunku do roku poprzedniego, w którym jednak wzrost sprzedaży zanotował 10-proc. dynamikę.

Na tle podobnych firm z sektora w innych krajach to ewenement. W całej Europie średni wzrost sprzedaży wyniósł zaledwie 2 proc., co oznacza duże osłabienie tempa wzrostu w stosunku do 2011 r., w którym sprzedaż krajów Starego Kontynentu mogła się pochwalić 11-proc. wzrostem. Na słaby ubiegłoroczny wynik krajów Starego Kontynentu wpłynął kryzys gospodarczy, który negatywnie przełożył się na sytuację ekonomiczną wielu krajów. Efekty widać także na wynikach finansowych tamtejszych odpowiedników polskiego operatora, zwłaszcza w krajach południa kontynentu. Sprzedaż greckiego operatora OPAP spadła o 9 proc., a hiszpańskiej Lotterias y Apuestas del Estado – o 5 proc. Nieco mniej – 2 proc. – straciła również hiszpańska Organizacion Nacional de Ciegos Espanoles. Na pozostałych rynkach panowała stagnacja. Niskim jednocyfrowym wzrostem pochwalić się mogli operatorzy we Włoszech czy Szwecji. Jedynie brytyjski Camelot LTD poprawił sprzedaż o 9 proc.

Wzrost przychodów, przy zachowaniu polityki kosztowej, przełożył się też na pozytywny wynik finansowy. Właściciel marki Lotto zanotował rekordowy zysk sięgający 318 mln zł. – To wyniki osiągnięte pomimo stosunkowo niskiego nasycenia rynku punktami sprzedaży. Potencjał rozwojowy Totalizatora Sportowego jest dużo większy – podkreśla Wojciech Szpil.

Na około 3 tys. mieszkańców w Polsce przypada obecnie jeden punkt sprzedaży, czyli o ponad połowę mniej od średniej w Unii Europejskiej, gdzie jeden punkt sprzedaży przypada na 1365 mieszkańców. Dla porównania: w podobnej pod względem liczby mieszkańców Hiszpanii jeden salon przypada na 1000 mieszkańców, a we Włoszech – na zaledwie 400.

Na polskim rynku rozwój Totalizatora w zakresie sieci hamuje jednak brak odpowiednich regulacji prawnych. Podczas gdy w 28 krajach europejskich operatorzy mogą prowadzić sprzedaż nie tylko w tradycyjnych punktach, ale także przez internet, w Polsce dystrybucja odbywać się może jedynie za pośrednictwem tradycyjnych punktów sprzedaży. Tymczasem wraz z rozwojem nowych technologii i internetu, zwłaszcza mobilnego, coraz więcej klientów poszukuje rozrywki za pośrednictwem tej technologii. Z tego kanału pochodzić będzie coraz większy zakres sprzedaży wśród kolejnych pokoleń graczy. Na najbardziej rozwiniętych w tym zakresie rynkach kanał online zaczyna zdobywać istotny udział w ogólnej sprzedaży produktów (np. w Austrii stanowi 39 proc. ogólnej sprzedaży, na Słowacji 34 proc., w Finlandii 30 proc., a w Wielkiej Brytanii ponad 15 proc.).

Dla Totalizatora Sportowego, podobnie jak dla większości innych spółek z branży, głównym źródłem przychodów są gry liczbowe. W Polsce stanowią one aż 90 proc. łącznych przychodów, podczas gdy średnia europejska wynosi 67 proc.

– W Polsce taka proporcja wynika z bardzo ścisłych regulacji prawnych znacząco ograniczających możliwości działania operatora loterii – tłumaczy Wojciech Szpil.

Na rynku europejskim istotny wpływ na przychody firm z tego sektora mają także loterie niepieniężne oraz automaty do gry i terminale wideoloterii.

Strategia Totalizatora koncentruje się na rozbudowie portfolio produktowego, co przełożyło się na znaczący wzrost sprzedaży w ostatnich dwóch latach. Ewenementem na skalę europejską jest gra Multi Multi, stwarzająca graczom rozbudowane możliwości wyboru liczb – od jednej do 10, stawki, o jaką będą grać, oraz zawierająca równolegle gwarantowane wygrane i dodatkowy bonus umożliwiający występowanie kumulacji. Odpowiada ona aż za 22 proc. sprzedaży. – Wyróżnia nas na tle innych rynków, gdzie znaczącą przewagę mają typowe produkty Lotto – tłumaczy Wojciech Szpil.

Eksperci pozytywnie oceniają perspektywy rozwoju polskiego rynku, biorąc pod uwagę wartość sprzedaży produktów loteryjnych w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Średnia europejska wynosi obecnie około 100 euro, podczas gdy w krajach Europy Środkowej i Wschodniej – kilkanaście euro. W samej Polsce – 15 euro. W Hiszpanii jest to aż 243 euro.

– Totalizator Sportowy niewątpliwie znajduje się w dogodnej sytuacji rynkowej i ma duży potencjał rozwoju. Gry liczbowe, zwłaszcza te oferujące wysoką główną wygraną, cieszą się stałą, niesłabnącą popularnością, zarówno w Polsce, jak i Europie, a ciągły rozwój nowych technologii dystrybucji i komunikacji – choć niesie z sobą też ryzyko zagrożeń – istotnie powiększa wachlarz możliwości dalszego rozwoju – podkreśla Weronika Achramowicz, radca prawny z kancelarii Baker & McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy.

Kondycja finansowa wzmacnia pozycję Totalizatora Sportowego na rynku międzynarodowym. – Rekordowe wyniki Totalizatora Sportowego zostały zauważone i docenione w Europie. Dzięki nim wzrasta znaczenie naszej spółki na forum międzynarodowych instytucji działających w branży gier i loterii, a nasze działania często stają się inspiracją dla innych. Przez uczestnictwo w licznych spotkaniach branżowych mamy możliwość wymiany doświadczeń, dzięki czemu będziemy mogli w jeszcze lepszy sposób dostosować się do zmian rynkowych i oczekiwań naszych graczy – podkreśla Wojciech Szpil.

Właściciel marki Lotto jest aktywnym członkiem największych międzynarodowych organizacji branżowych: The European Lotteries oraz World Lottery Association. Polska będzie w tym roku gospodarzem dwóch dużych międzynarodowych konferencji. We wrześniu w Krakowie odbywać się będzie spotkanie: „Innovation&Tradition. The Best In-class management training” organizowane w ramach programu European Lotteries University.

90 proc. przychodów Totalizatora Sportowego stanowią gry liczbowe. Średnia europejska wynosi 67 proc.

Strategia Totalizatora koncentruje się na rozbudowie portfolio produktowego, co skutkuje wzrostem przychodów.

Partner merytoryczny: Totalizator Sportowy