– Wielu odmian warzyw nie posadzono w obawie, że zabraknie czasu, by wyrosły – tłumaczy dr Bożena Nosecka, ekspert ekonomiki ogrodnictwa.

W związku z tym ceny warzyw w skupie mogą wzrosnąć o ponad 10 proc., choć nie brak głosów, że podwyżki będą nawet dwukrotnie większe. Już za nowalijki trzeba było płacić o 30 proc. więcej niż przed rokiem. Na wzrost cen wpłynie także rosnący popyt ze strony tych producentów, którzy na eksporcie przetworów mają większe zyski. W efekcie przetwory na półkach sklepowych mogą zdrożeć o kilka procent.

Targ z warzywami

Targ z warzywami

źródło: ShutterStock

W przypadku owoców sytuacja jest lepsza. Zbiory zapowiadają się na poziomie zbliżonym do ub.r. Choć i tutaj pojawiają się głosy, że może być gorzej, bo z powodu wilgoci rozwijają się szkodniki.

Zbiory zapowiadają się niższe, dlatego ceny warzyw pójdą w górę. Przetwórcy już straszą podwyżkami. Jednak rosnąca konkurencja oraz pogłębiający się spadek popytu mogą ostudzić ich plany

Z powodu długiej zimy zbiory warzyw będą niższe o 5–10 proc. – prognozuje Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Pod warunkiem że pogoda dopisze. W przeciwnym razie spadek może być jeszcze większy. A i tak będzie drogo. Ceny w skupie będą, zdaniem dr Krystyny Świetlik z IERiGŻ, przynajmniej o kilkanaście procent wyższe niż przed rokiem.

Taka sytuacja nie jest na rękę przetwórcom, którzy już zapowiadają, że będą zmuszeni podnieść ceny swoich wyrobów. Przedstawiciele branży tłumaczą, że ich rentowność w ostatniej dekadzie spadła o połowę i dziś oscyluje na poziomie 1–2 proc.

O ile podrożeją przetwory warzywne? Nie wiadomo, ale skala na pewno będzie niższa od wzrostu cen w skupie. Zdaniem Agnieszki Wietrzyckiej ze spółki Smak takich podwyżek mogliby nie zaakceptować konsumenci. A ci i tak ostatnio kupują mniej.

– W tym roku notujemy o 10 proc. gorszą sprzedaż niż przed rokiem. W sumie w całym 2012 r. wyniosła ona na polskim rynku 20 mln zł – tłumaczy Tadeusz Winiarski, dyrektor ds. sprzedaży w firmie Pińczów Gomer.

O tym, że na rynku jest coraz trudniej, świadczyć też mogą prognozy największego gracza w branży spożywczej – Grupy Maspex. Jej przychody w 2012 r. wzrosły o 10 proc. do 2,91 mld zł. W tym wzrost ma spaść do 5 proc.

Jak przyznają producenci, wysokie podwyżki nie są możliwe również z powodu rosnącej konkurencji. Obecnie przetwórstwem zajmują się 1492 przedsiębiorstwa. Według danych Bisnode D&B Polska w 2012 r. w tej branży przybyło 48 firm. Dla porównania rok wcześniej rynek zmalał o 56 podmiotów.

Poza tym, o czym przypominają przedstawiciele przetwórców, skup warzyw dopiero się zaczął.

– W sumie rocznie skupujemy 100 tys. ton owoców i warzyw – przypomina Dorota Liszka z Maspex Wadowice.

Podobnie mówi Agnieszka Wietrzycka, która liczy m.in. na to, że dzięki długoterminowym kontraktom z rolnikami jej firmie uda się osiągnąć ceny korzystniejsze od rynkowych. Dopiero kiedy skup zostanie zakończony, producenci będą w stanie ocenić skalę wzrostu cen i oszacować ewentualne podwyżki.

Na rynku owoców sytuacja wygląda lepiej. Zbiory mają się utrzymać na poziomie z roku ubiegłego, jednak w przypadku niektórych owoców ceny już mocno poleciały w dół. Rolnicy skarżą się na niższe o blisko połowę niż rok temu ceny truskawek i czarnej porzeczki. Nieco gorzej może być z jabłkami, bo w ich przypadku zbiory mogą być o 10 proc. mniejsze niż w 2012 r. , kiedy to wyniosły 2,9 mln ton. Jednak sadownicy obawiają się deszczy. Wilgoć sprzyja szkodnikom, które mogą dodatkowo zmniejszyć zbiory.

Inflacja najniższa od 1989 r.

W czerwcu ceny towarów i usług konsumpcyjnych były o 0,2 proc. wyższe niż rok wcześniej – podał w poniedziałek Główny Urząd Statystyczny. To najniższy wynik w całej naszej historii transformacji (dla okresu przed 1989 r. GUS publikuje dane roczne; zerową inflację zanotowano w 1972 r.). Poprzedni rekord – 0,3 proc. inflacji w skali roku – padł w kwietniu 2003 r.

– Presja cenowa w gospodarce utrzymuje się na niskim poziomie. Można wręcz uznać, że jej nie ma – komentuje Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium. Zwraca jednak uwagę, że szybki spadek inflacji (rok temu wynosiła ona jeszcze ok. 4 proc.) jest także efektem korzystnych „szoków podażowych” – spadku cen surowców energetycznych, a także żywności.

Czerwcowa inflacja okazała się minimalnie niższa od średniej oczekiwań analityków. Część uważała, że na spadek (w maju była jeszcze na poziomie 0,5 proc.) nie należy liczyć ze względu na ceny żywności sezonowej. Ekonomiści BRE podejrzewali, że – podobnie jak w Czechach – inflację mogą podbić wzrosty cen młodych ziemniaków. Tak się jednak nie stało.

Żywność była średnio o 0,8 proc. droższa niż rok wcześniej. Paliwa potaniały w ciągu roku o 6,9 proc. (w czerwcu ich ceny poszły jednak w górę o 0,8 proc.), a odzież i obuwie – o 4,7 proc. (w samym czerwcu – o 0,8 proc.). W podawanym przez GUS koszyku inflacyjnym największy wzrost w skali roku jest notowany w kategoriach: napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe – 3,7 proc., a także rekreacja i kultura – 3,4 proc.

Niska inflacja jest korzystna dla konsumentów, bo ich dochody realnie nie spadają, jednak odbija się na sytuacji budżetu, ponieważ wzrost cen zwiększa wpływy z podatków. Stawia także w trudnej sytuacji Radę Polityki Pieniężnej – celem RPP jest inflacja na poziomie 2,5 proc. Analitycy są jednak zdania, że RPP nie wycofa się z niedawnej zapowiedzi, że nie będzie już obniżać stóp procentowych. Powód: w najbliższych miesiącach oczekiwany jest powolny wzrost inflacji, którego przyczynami będą rosnące na rynkach światowych notowania surowców oraz podwyżki cen wywozu śmieci.