Przedstawiciele firmy zaopatrującej kopalnie w stalowe liny nie chcieli wczoraj komentować sprawy dla DGP. Ich wniosek rozsierdził za to KW. – Współpracujemy z 9 tys. firm. Zdecydowana większość z nich podeszła do naszej propozycji wydłużenia terminu płatności do 120 dni ze zrozumieniem. Zachowanie Centrali Zaopatrzenia Górnictwa to wyjątek. Tak się nie robi – mówi nam Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii.

Górniczy gigant wpadł w tarapaty finansowe, bo z powodu kryzysu energetyka zmniejszyła zamówienia na krajowy węgiel kamienny. Konkurencję wygrywa tańszy węgiel brunatny. Efekt – KW ma już ponad 6 mln ton niesprzedanego węgla, a nieoficjalny wynik po pięciu miesiącach to ok. 130 mln zł straty. Sytuacja zmusza koncern do zwiększania eksportu. Z powodu spadających cen surowca na światowych rynkach KW sprzedaje go tam nawet poniżej kosztów wydobycia. Spółka planuje zakończyć rok zyskiem, choć jeden z nieoficjalnych scenariuszy zakłada stratę nawet 700 mln zł.

W ratowanie spółki mocno zaangażował się rząd. Choć PGE, największy producent energii elektrycznej w Polsce, uznał projekt budowy dwóch bloków na węgiel kamienny w Opolu za nieopłacalny, spółka musi wracać do tej inwestycji. Skorzysta na tym właśnie KW, która ma zostać dostawcą węgla dla siłowni o łącznej mocy 1800 MW. To zagwarantowałoby stały odbiór od 5 do 7 mln ton węgla rocznie.

Firma nie zamierza odpuszczać planów budowy własnego bloku węglowego na Śląsku. Spółka ujawniła właśnie partnerów zainteresowanych inwestycją. Blok o mocy 900 MW miałby stanąć na terenie zamkniętej kopalni Czeczott. Chętni do budowy to japońska firma Mitsui, koreański Samsung oraz chińska spółka Sepco Electric Power Construction Corporation. Do końca roku ma być podpisana umowa z partnerem, który obejmie ok. 51 proc. udziałów w spółce. Te trzy jednostki – dwie w Opolu i jedna z partnerem z Azji – zapewniłyby zbyt dla 7,5–10,5 mln ton węgla rocznie. To nawet 25 proc. dzisiejszej produkcji.

Zdaniem Joanny Strzelec-Łobodzińskiej, prezes KW, kryzys nie przeszkadza w realizacji inwestycji. – Zgodnie z jedną z teorii, inwestować należy wtedy, gdy jest dołek, żeby wyjść z niego pierwszym – mówi.