Wczorajsze dane o inflacji zaskoczyły. W ujęciu miesięcznym ceny się nie zmieniły, zaś w ujęciu rocznym inflacja wyhamowała do 1.3% r/r.

 „Rynek zinterpretował spadek inflacji jako zwiększenie prawdopodobieństwa obniżki stóp procentowych w Polsce, chociaż Rada na ostatnim posiedzeniu wyraźnie skłaniała się do zakończenia cyklu obniżek. Złoty natychmiast po publikacji osłabł względem euro i dolara, przy jednoczesnych wzrostach cen polskich obligacji. Moim zdaniem Rada przynajmniej do końca czerwca pozostawi stopy procentowe na niezmienionym poziomie, nawet mimo tymczasowego obniżenia ścieżki inflacji" – poinformował główny ekonomista DZ Banku Janusz Dancewicz.

W jego ocenie, jeśli dane publikowane w II kwartale roku nie dadzą szans na ożywienie gospodarcze, a nowa projekcja (publikowana w lipcu) wskaże na istotne pogorszenie koniunktury i obniżenie ścieżki inflacji na rok przyszły, to Rada prawdopodobnie znów obetnie stopy procentowe. 

W piątek na rynek napłyną dane makro z zza granicy. Z dzisiejszych danych największy potencjał do wywołania ruchów mają odczyt inflacji i indeks zaufania konsumentów w USA.

„Nasze szacunki inflacji są zgodne z konsensusem rynkowym. Jeśli ceny rosłyby szybciej niż się spodziewamy, to doprowadziłoby to do umocnienia dolara (niższe dane – analogicznie). Indeks zaufania konsumentów naszym zdaniem nieznacznie spadnie, co będzie miało negatywny wpływ na dolara i apetyt na ryzyko na świecie" – poinformował Dancewicz.

Ważne będą też wydarzenia polityczne, a oczy świata będą zwrócone na Rzym.

„Nie ma co spodziewać się dziś białego dymu. Pierwsze posiedzenie włoskiego parlamentu zakończy się prawdopodobnie niczym i czeka nas kolejny techniczny rząd i nowe wybory. Jeśli Włosi zdołaliby dziś utworzyć rząd, to byłoby to duże zaskoczenie dla rynków i silnie umocniłoby euro względem wszystkich walut" – uważa Dancewicz.

W piątek, ok. godz. 10-tej jedno euro kosztowało 4,1606, zaś dolar 3,1963 zł.. Euro/dolar kwotowany był na 1,3011.