– W ostatnich kilku latach przeprowadzone zostały setki procesów w sprawach o odzyskanie opłat półkowych. W większości z nich sieci poniosły klęskę, musząc zwrócić swoim dostawcom kilkaset mln zł – twierdzi Marcin Gąszczak, prezes firmy SAF, reprezentującej przedsiębiorców w tego typu sprawach. Procesów jest coraz więcej, bo przybywa wyspecjalizowanych w tej dziedzinie kancelarii. Jeszcze kilka lat temu sprawy o opłaty półkowe podejmowało się prowadzić zaledwie kilku prawników w kraju.

Rosnąca liczba pozwów to również efekt pogarszającej się kondycji finansowej producentów. Pójście na wojnę z siecią handlową w trakcie współpracy wiąże się zwykle z zerwaniem kontraktu, ale zdesperowanym przedsiębiorcom stojącym na skraju bankructwa jest już wszystko jedno – chcą tylko odzyskać, ile się da.

– W zeszłym roku prowadziłem siedem spraw przeciwko sieciom handlowym. W tym będzie ich zdecydowanie więcej. Już wystąpiłem przeciwko Selgrosowi, Makro Cash & Carry, dwukrotnie przeciwko Realowi, a niedługo zamierzam wystąpić przeciwko Empikowi i Media Markt – wymienia Łukasz Misiak, radca prawny współpracujący ze spółką Wertus Profesjonalna Windykacja. SAF mówi o podwojeniu liczby procesów w zeszłym roku i dalszym jej wzroście w tym. Obecnie prowadzi kilkadziesiąt spraw o opłaty półkowe. To zachęca sieci handlowe do zmiany taktyki współpracy z producentami.

Zmiana metod

– Od dostawców, którzy zaproponują niską cenę, nie pobiera się opłat na wsparcie sprzedaży. Sieć może bowiem wydatki na ten cel sfinansować z własnej marży – wyjaśnia Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. W tym kierunku, jak wynika z naszych ustaleń, zmierzają najwięksi gracze na rynku, m.in. Auchan, Carrefour czy Tesco.

– Opłat półkowych w takiej postaci jak kilka lat temu faktycznie już nie ma. Jest za to większa presja ze strony sieci na ceny, po jakich dostarczane mają być towary. Od niej uzależniane jest także miejsce na półce – tłumaczy Zbigniew Grycan, właściciel firmy Grycan – Lody od Pokoleń.

Producenci przyznają jednak, że sprostanie wymaganiom sieci jest trudne.

– Dostarczamy obecnie nasz makaron po ok. 1,20 zł za paczkę. Na półce w sklepie cena wynosi ok. 2,49 zł – tłumaczy Grzegorz Polak, prezes zarządu Wytwórni Makaronu Domowego Pol-Mak. Inni przedsiębiorcy mówią np. o obowiązkowych, darmowych szkoleniach dla personelu sklepów, które muszą przeprowadzić przy wpuszczaniu na rynek nowych urządzeń typu RTV czy AGD.

Za co się płaci

To nie znaczy, że sieci w ogóle zrezygnowały z pobierania opłat półkowych. Są one wymagane od tych producentów, którzy nie zgodzą się na warunki współpracy zaproponowane przez handlowców. Pozostały też opłaty za ulokowanie produktu w gazetce promocyjnej. Kształtują się one średnio na poziomie 20–40 tys. zł za jeden numer, a w roku może być ich 10. – Do tego producent musi dostarczyć produkt wyeksponowany w gazetce po cenie o 5 proc. niższej niż zwykle – uzupełnia Polak. Obowiązują też opłaty za promocję towaru. Pobierane są też nadal opłaty logistyczne.

Przegrane przez sieci sprawy przyniosły modyfikacje dotychczasowych umów o współpracy. Dostawcy podpisują m.in. oświadczenia o zrzeczeniu się roszczeń wynikających ze współpracy z siecią.

Nawet 40 opłat dodatkowych dla sieci

Dawniej sieci handlowe pobierały od swoich dostawców zaledwie kilka opłat dodatkowych, m.in. za wejście do sklepu czy ekspozycję towaru na wybranej półce. Obecnie żądają od nich nawet 40 opłat dodatkowych, tłumacząc to tym, że wsparcie sprzedaży produktu na dużej powierzchni w sytuacji ogromnej konkurencji jest niezbędne do dobrej jego rotacji. Najwięcej, bo nawet 30 proc. wartości dostarczonych towarów, może sięgać opłata za wprowadzenie do sklepu nowego produktu. Na fundusz promocyjny idzie z reguły od 3 do 10 proc., a opłata logistyczna, z której sieć pokrywa koszty odbioru towaru od producenta i rozwiezienia go po wszystkich swoich placówkach, wynosi od 1 do 7 proc. Bywa więc, że u niektórych dostawców współpracujących z marketami od kilku lat wartość wszystkich opłat płaconych na rzecz sieci sięga ponad 40 proc. wartości dostarczanego w skali roku towaru.