– My nie sugerujemy, że w marcu obniżek na pewno nie będzie. Wszystkie opcje są otwarte. Chcemy jednak najpierw sprawdzić, jakie będą bieżące dane z gospodarki i co pokaże marcowa projekcja inflacji i PKB – mówił wczoraj Belka.

Według ekonomistów rada w ten sposób chce przygotować rynek na przerwę. Tak można interpretować lekkie zaostrzenie tonu komunikatu RPP, bo nie ma już w nim mowy o możliwych dalszych obniżkach, gdyby dane pokazywały pogorszenie koniunktury. Tak też odebrali komunikat inwestorzy, bo rentowność obligacji wczoraj po południu nieznacznie wzrosła, a złoty w pierwszej reakcji na słowa prezesa NBP się umocnił. Reakcja rynku była jednak mniej wyraźna niż miesiąc temu, gdy RPP pierwszy raz sygnalizowała możliwość przerwy w obniżaniu stóp (zmieniła zdanie, gdy okazało się, że w IV kw. ub.r. po raz pierwszy w historii mieliśmy spadek konsumpcji w skali roku, a inflacja w grudniu obniżyła się do 2,4 proc. – mocniej niż prognozowano).

Rada sugeruje możliwość przerwy w obniżkach, choć z dużym prawdopodobieństwem może zakładać, że informacje, jakimi będzie dysponowała za miesiąc, nie będą dobre.

– Marcowa projekcja NBP pokaże pewnie głębszy spadek inflacji i niższą dynamikę PKB w kolejnych kwartałach, co teoretycznie będzie argumentem za obniżką. Ale nie sposób zgadnąć, jak to zostanie zinterpretowane przez niektórych członków RPP – twierdzi Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.

Jego zdaniem w RPP w tej chwili trwa dyskusja nad tempem i liczbą kolejnych obniżek. – Neutralne wypowiedzi prezesa sugerują, że w RPP nie ma w tej chwili jakiegoś dominującego nurtu – ocenia ekonomista. Jego zdaniem stopy spadną jeszcze o 25 pkt bazowych. To, czy nastąpią kolejne cięcia, zależeć będzie od stanu koniunktury. – Zakładam, że w drugiej połowie roku nastąpi ożywienie. Gdyby tak było, to stopa referencyjna nie spadłaby już poniżej 3,5 proc. – podkreśla Maliszewski.

Głębszych cięć spodziewa się Piotr Kalisz, główny ekonomista Banku Handlowego. W jego scenariuszu główna stopa NBP spadnie do 3,25–3 proc. na początku III kw. Kalisz zgadza się, że gospodarka przyspieszy w drugiej części roku, ale nie będzie to zasługa spadku stóp, tylko poprawy koniunktury za granicą. – Efekty łagodzenia polityki pieniężnej zobaczymy dopiero w 2014 r., bo tyle trwa przenoszenie się decyzji RPP na realną gospodarkę – tłumaczy.

To pokazuje, jak bardzo rada spóźniła się z rozpoczęciem cyklu obniżek. Analitycy ciągle krytykują ją za podwyżkę w maju 2012 r., gdy – ich zdaniem – należało raczej stopniowo przymierzać się do łagodzenia polityki. RPP jednak wówczas obawiała się utrwalenia inflacji na wysokim poziomie. Po majowej podwyżce zwlekała kilka miesięcy z rozpoczęciem cięć mimo napływających coraz gorszych prognoz dla gospodarki i szybkiego spadku inflacji. Pierwsza obniżka miała miejsce w listopadzie.

Po wczorajszej konferencji Marka Belki złoty się umocnił