Uczestnicy konferencji, w której udział wzięło ponad 80 firm z branży petrochemicznej, m.in. z Polski, Ukrainy, Białorusi, Słowacji, Austrii, Węgier i Bułgarii, zgodnie stwierdzili, że spadające ceny gazu będą efektem nadwyżki podaży nad popytem.

Zarówno na świecie, jak i w Europie Środkowej i Wschodniej popyt na LPG w najlepszym wypadku jest stabilny, a w wielu krajach wręcz spada. Podaż zaś rośnie. Rosja, od której Polska pozyskuje najwięcej gazu – ok. 40 proc., notuje co roku 6–7 proc. wyższe wydobycie tego surowca. Największy rosyjski producent LPG, firma Sibur, zapowiada, że w ciągu najbliższych pięciu lat produkcja gazu płynnego w Rosji może wzrosnąć o ponad 50 proc. – z 10 do 15,8 mln ton rocznie. Zwiększyć się ma wydobycie gazu płynnego i jego produkcja w rafineriach.

Robert Stępień z Primagaz Central Europe twierdzi, że wzrost wydobycia nie zmieni się w najbliższej przyszłości. – Rosja zamierza systematycznie zwiększać wydobycie. A otwierają się nowe rynki, z których będziemy mogli kupować gaz. To np. Katar, Algieria, Nigeria, a od 2015 r. więcej gazu zacznie wydobywać również Białoruś, co będzie miało ogromny wpływ na polski rynek, bo dodatkowo wzrośnie konkurencja – uważa Robert Stępień. Według niego, nawet jeśli w najbliższych latach gospodarka światowa wróci na drogę wzrostu, nie skonsumuje takiej ilości LPG.

Zdaniem Bernarda Cichockiego, wiceprezesa spółki Barter, obniżek cen nie zablokuje zapowiadana przez UE podwyżka akcyzy – z obecnych 125 do 500 euro/t w 2018 r. Akcyza w cenie paliwa stanowi ok. 3 proc. Jeśli wzrośnie czterokrotnie, to spadek cen LPG to zrekompensuje.