Prezes JSW zaprzecza. – Nie pracujemy nad wezwaniem na akcje Bogdanki. Szykujemy się na kryzys – powiedział wczoraj DGP szef węglowej spółki.

Według naszych informacji od osób znających kulisy sprawy JSW do poprowadzenia transakcji miał zatrudnić kancelarię prawną White & Case, która doradzała jej także przy debiucie giełdowym. Od strony finansowej doradzać ma bank inwestycyjny Credit Suisse. Marek Gul, prezes Credit Suisse w Polsce, odmówił wczoraj komentarza w tej sprawie. Podobnie uczyniła kancelaria.

Także udziałowcy Bogdanki nie chcieli się wypowiadać. Największy pakiet akcji – aż 14,7 proc. w kapitale – posiada OFE Aviva. Oprócz niego w akcjonariacie są jeszcze PZU Złota Jesień, ING oraz Amplico. – Nie będziemy komentowali podanych informacji. Mam nadzieję, że doskonale pan rozumie nasze stanowisko – odpowiedział wczoraj DGP drogą e-mailową Paweł Pytel, prezes Avivy. Pozostałe fundusze też odmówiły komentarza.

Przedstawiciele branży i śledzący ją bankierzy inwestycyjni, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą zgodnie – taka transakcja ma sens. JSW szykuje się na spadek przychodów i zysków, bo kryzys tłamsi popyt na wytwarzany przez nią węgiel koksujący służący do produkcji stali. Z kolei Bogdanka to w górniczej branży maszynka do zarabiania pieniędzy, nawet w kryzysie, bo niższymi kosztami bije na głowę śląską konkurencję i do 2014 r. zwiększy wydobycie węgla z 8 do 11 mln ton rocznie.

Dlatego – jak uważa Paweł Puchalski, szef biura analiz DM BZ WBK – ewentualne zainteresowanie JSW Bogdanką nie powinno dziwić. – JSW potrzebuje stabilizacji przepływów gotówkowych, bo zmienna koniunktura powoduje, że zysk netto JSW zmienia się od ponad 2 mld zł w okresie koniunktury do zera w kryzysie. Bogdanka gwarantuje dopływ gotówki w kolejnych latach, szczególnie że jej wysokie nakłady inwestycyjne kończą się w przyszłym roku – uzasadnia Paweł Puchalski.

Tyle że gdyby JSW zdecydowała się na ogłoszenie wezwania, musiałaby zaoferować dobrą cenę. Posiadające akcje Bogdanki fundusze pokazały już, że niełatwo skusić je do sprzedaży swoich pakietów. Dwa lata temu próbował to zrobić czeski biznesmen Zdenek Bakala, kładąc na stole 100,75 zł za akcję, czyli 3,4 mld zł za 100 proc. udziałów. Zarząd i akcjonariusze Bogdanki uznali wtedy, że to za mało. Wczoraj na zamknięciu za jedną akcję Bogdanki płacono 124 zł, co oznacza wycenę na poziomie 4,2 mld zł. – Fundusze, które kontrolują spółkę, na pewno oczekiwałyby premii – ocenia Paweł Puchalski.

Jakiej? Ostatnie wyceny akcji Bogdanki wahają się od 113 zł do 170 zł za walor.

Do sfinalizowania transakcji potrzebna będzie jednak zgoda resortów gospodarki i skarbu państwa. Pierwszy nadzoruje górnictwo, a drugi ma wiele do powiedzenia w funduszach emerytalnych kontrolujących Bogdankę. Waldemar Pawlak, minister gospodarki, nie odpowiedział na pytanie, czy JSW szykuje przejęcie Bogdanki, a Mikołaj Budzanowski, minister skarbu, w SMS-ie napisał: „Nie wiem”.

Zdaniem Pawła Puchalskiego JSW nie miałaby dużych problemów ze sfinansowaniem tak gigantycznego zakupu, szczególnie że wezwanie niekoniecznie musiałoby opiewać na 100 proc. akcji. – Spółka dysponuje ponad 2 mld zł gotówki. Poziom zysku EBITDA nawet w kryzysie wciąż pozwala na zorganizowanie finansowania wystarczającego do zamknięcia transakcji – uważa analityk.