Jak twierdzą cypryjskie media, decyzja już zapadła. W ubiegłym tygodniu byli w Nikozji przedstawiciele Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Wcześniej finansowe potrzeby 800-tysięcznej cypryjskiej gospodarki sondowała Komisja Europejska. Zielone światło operacji miała też już dać niemiecka kanclerz Angela Merkel. Według tygodnika „Der Spiegel” szefowa niemieckiego rządu od pewnego czasu jest zdecydowaną wyznawczynią teorii domina, która głosi, że zostawienie samemu sobie któregokolwiek z krajów strefy euro grozi nieuchronnym zawaleniem całego systemu. „Jeśli pozwolimy upaść takiemu krasnalowi jak Cypr, to czy rynki finansowe uwierzą nam, że jesteśmy na poważnie gotowi ratować Hiszpanię czy Włochy” – mówią cytowane przez „Spiegel” źródła w Urzędzie Kanclerskim.

Cypryjczycy pomocy faktycznie potrzebują. Tamtejsza gospodarka była zawsze silnie powiązana z Grecją. Dotyczy to zwłaszcza sektora bankowego. Dlatego gdy trzy lata temu Ateny wpadły w zadłużeniowe kłopoty, szybko okazało się, że Cypryjczycy toną razem z nimi. Swoje zrobił również dostęp do taniego pieniądza, który otworzył się po wejściu wyspy do strefy euro (w 2008 r.) i zwiększył zadłużenie sektora bankowego. Latem prezydentowi Cypru Dimitrisowi Christofiasowi nie pozostało nic innego, jak wystąpić do Brukseli o pomoc.

Pozytywne rozpatrzenie przez Unię i MFW cypryjskiego wniosku to jednak dopiero początek kłopotów. – Pomoc przeznaczona zostanie na ratowanie systemu bankowego. A tym samym trafi do kieszeni tych wszystkich, którzy korzystają z istnienia cypryjskiego raju podatkowego. Głównie zorganizowanej przestępczości i rosyjskich oligarchów – ostrzega centrala niemieckiego wywiadu BND w tajnym dokumencie cytowanym przez „Der Spiegel”. BND przypomina, że tylko w 2011 r. na Cypr popłynęło z Rosji 80 mld dol. Około 26 mld zostało zdeponowanych w cypryjskich bankach. Wyprana reszta wróciła do Rosji.

Problem z Cyprem jest poważny. Z jednej strony śródziemnomorski kraj jako członek Unii Europejskiej podpisał wszystkie międzynarodowe dokumenty o walce z praniem brudnych pieniędzy. „Tyle że oni wszystko podpisują, grzecznie obiecują kooperację, a potem nie robią nic, żeby wprowadzić te rozwiązania w życie” – pisze „Spiegel”. Cypryjskie banki wciąż odmawiają kooperacji z międzynarodowymi organami ścigania, zasłaniając się tajemnicą bankową, na wyspie ciągle można rejestrować firmy krzaki posiadające tylko skrytkę pocztową, a niskie podatki nadal zachęcają do uciekania tam przed fiskusem.

Raport BND jest dla rządu Merkel bardzo kłopotliwy. „Cypr to nie jest dla nas żaden ekonomiczny problem. Te 10 mld euro to niezbyt wiele. Problem ma jednak duże znaczenie polityczne. Może bowiem skompromitować cały parasol ratunkowy dla zadłużonych krajów strefy euro. Bo jak przekonać niemieckiego podatnika, że powinien swoimi pieniędzmi ratować miliardy należące do mafiosów i oligarchów” – mówi „Spieglowi” jeden z wysoko postawionych niemieckich polityków z obozu Angeli Merkel.