Magdalena Gaj, prezes UKE, dała sobie czas do końca grudnia na rozstrzygnięcie przetargu. Wystawiła do niego pasmo 25 Mhz, które podzieliła na pięć części po 5 Mhz. Każdy z operatorów może wystąpić maksymalnie o 15 Mhz.

Kryteria oceny są trzy: konkurencyjność, cena i wiarygodność. W tej ostatniej kwestii wszyscy gracze zakładają, że dostaną maksymalną liczbę punktów. Dlatego kluczowe będą pozostałe dwa czynniki.

Od początku wiadomo było, że w przetargu wystartują Play, Orange i T-Mobile. Pierwszy nie ma w ogóle pasma 1800 Mhz, dwaj pozostali wprawdzie mają jego część, ale wykorzystują je do usług głosowych. Sieci złożyły oferty na maksymalne 15 Mhz. Będą miały jednak sporą konkurencję.

Do przetargu, co zapowiadał wcześniej DGP, przystąpił Emitel, który także chce mieć 15 Mhz. Zajmujący się dotychczas dostarczaniem sygnału radiowo-telewizyjnego operator szuka nowych źródeł przychodów i postanowił wedrzeć się na rynek telekomunikacyjny.

– Zaproponowaliśmy regulatorowi nowy model funkcjonowania tego rynku, chcemy go maksymalnie otworzyć na nową konkurencję, będąc operatorem hurtowym, i mamy nadzieję, że nasza propozycja spotka się akceptacją – powiedział wczoraj DGP Krzysztof Kaczmarczyk, członek zarządu Emitelu.

Analitycy przypominają jednak, że Emitel jest nowym graczem, dlatego nie dostaje punktów za konkurencyjność. A nie mając innych częstotliwości, dostaje nawet punkty ujemne. By to nadrobić, musi mocno podnieść cenę. Zdaniem analityków mógł więc zaproponować nawet 400 – 500 mln zł. – Tak naprawdę niczego nie traci, bo jeśli wygra, wszyscy będziemy musieli korzystać z jego usług – mówi przedstawiciel jednego z operatorów, prosząc o zachowanie anonimowości.

Playa, Orange i T-Mobile zaskoczył też Zygmunt Solorz-Żak. Należące do biznesmena spółki, na czele z Polkomtelem, dysponują już w sumie aż 30 Mhz, czyli ok. 40 proc. pasma 1800 Mhz. Wszyscy myśleli, że nie wystartuje w tym przetargu, tym bardziej że w kryterium konkurencyjności nie ma wielkich szans. Zatem też musiał zaoferować wysoką cenę. Spółka nie chce tego komentować. Złożyła oferty na 10 Mhz, podobnie jak Sferia.

Wszyscy operatorzy od tygodni analizowali różne modele i scenariusze rozstrzygnięć. W oparciu o nie składali oferty. Na przykład operatorzy, którzy nie mają pasma 1800, by zwiększyć swoje szanse, mogą zaoferować po kilkadziesiąt milionów złotych za 10 Mhz, a bardzo wysoką, sięgającą nawet 500 mln zł cenę za kolejne 5 Mhz.

Zwycięzca przetargu w ciągu roku musi zacząć oferować usługi na zdobytych częstotliwościach. W przyszłym roku rynek telekomunikacyjny czeka kolejny przetarg, tym razem na pasmo 800 Mhz, najcenniejsze. UKE szacuje, że w aukcji pozyska z jego sprzedaży 1,5 – 3 mld zł.