We wrześniu wskaźnik PMI spadł do 47 pkt z 48,3 pkt w sierpniu. Ekonomiści spodziewali się pogorszenia, ale nie aż takiego. Prognozowali PMI na poziomie 47,9 pkt. – Kondycja przedsiębiorstw pogarsza się systematycznie od pół roku. Ale w ubiegłym miesiącu odnotowaliśmy najgorszy wynik sektora produkcyjnego od lipca 2009 r. – mówi Agata Urbańska, ekonomistka HSBC ds. Europy Środkowo-Wschodniej.

PMI pokazuje ogólną kondycję polskiego sektora przemysłowego, a także co się dzieje z liczbą zamówień, dynamiką produkcji, zatrudnienia, cenami czy zapasami. Jeśli indeks jest powyżej 50 pkt, wskazuje na poprawę kondycji firm, gdy spada poniżej tego poziomu, sygnalizuje pogorszenie.

Z badania wynika, że wielkość produkcji spadała w ubiegłym miesiącu najszybciej od czerwca 2009 r., tak samo jak liczba nowych zamówień.

– Sektor produkcji jest silnie powiązany z popytem zagranicznym. Plasuje tam połowę wytwarzanych wyrobów, a branża motoryzacyjna nawet 95 proc., meblarska ponad 70 proc. To m.in. one najbardziej odczuły spadek popytu – ocenia Andrzej Halesiak, ekonomista Banku Pekao. Uważa, że silnie traciły także sektory powiązane z budownictwem, i to zarówno mieszkaniowym, jak i infrastrukturalnym – np. budowa dróg, czyli producenci metali i kruszców, maszyn i urządzeń.

– W danych GUS za wrzesień po raz pierwszy w tym roku zobaczymy spadek produkcji przemysłowej o ok. 4,5 proc. w skali roku. A jeszcze w sierpniu notowaliśmy 0,5-proc. wzrost – dodaje Adam Antoniak z Pekao.

Przedsiębiorstwa przestały ukrywać, że pogorszenie ich kondycji odczują pracownicy. Z badania PMI wynika, że we wrześniu zatrudnienie spadało – po raz pierwszy od marca 2012 r. Firmy tłumaczą, że z powodu słabnącego popytu i malejących zamówień muszą ciąć koszty. – W konsekwencji we wrześniu musiało wzrosnąć bezrobocie. Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło o 7 tys. osób wobec spadku o 5,5 tys. w sierpniu – mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku. Jego zdaniem we wrześniu stopa bezrobocia zwiększyła się o 0,1 pkt proc., do 12,5 proc.

Na razie wpływ zwolnień na wzrost bezrobocia będzie niewielki, bo część pracowników jest w okresie wypowiedzenia, faktycznie odejdzie z firm za jakiś czas, a część dostała odprawy i może spokojnie szukać pracy. – Jednak w najbliższych miesiącach nie będzie warunków do poprawy kondycji przedsiębiorstw. Dlatego na początku przyszłego roku stopa bezrobocia dojdzie do 14 proc., a na koniec 2013 r. może ten poziom przekroczyć – tłumaczy Ignacy Morawski, główny ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości. To wpłynie na jeszcze większe ograniczenie konsumpcji, co znów przełoży się na pogorszenie kondycji przedsiębiorstw.

– Dane o PMI najlepiej pokazują, co rzeczywiście dzieje się w sferze realnej. Wczorajsze informacje powinny być dla Rady Polityki Pieniężnej koronnym argumentem za obniżką stóp procentowych już na tym posiedzeniu, które kończy się w środę – uważa Ignacy Morawski. Jest przekonany, że rada zdecyduje się na cięcie stóp o 0,25 pkt proc.