W sierpniu w sektorze przedsiębiorstw pracowało 5 mln 522 tys. osób, o 0,1 pkt proc. mniej niż w lipcu. – To oznacza, że w jednym miesiącu firmy zatrudniające powyżej 9 osób zwolniły 6,6 tys. pracowników. Od lutego ubyło już prawie 29 tys. miejsc pracy – wylicza Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE. Spadki widoczne są zwłaszcza w handlu, budownictwie i przetwórstwie. To efekt pogarszającej się sytuacji firm. Jak podał NBP, już w II kwartale odnotowywały zyski niższe od osiąganych rok temu, a także w I kwartale tego roku. Powodem był m.in. spadek tempa przychodów ze sprzedaży krajowej.

– Niższe zyski oraz obniżenie rentowności odnotowała większość branż i klas. Najsilniejsze spadki nastąpiły w branżach najbardziej rentownych, w tym energetyce i górnictwie, ale także w znajdującym się w najtrudniejszej sytuacji finansowej sektorze budowlanym, który od początku roku generuje straty – podał NBP. – W efekcie tylko w lipcu liczba zatrudnionych w budownictwie zmniejszyła się o 2 tys. osób. Spodziewamy się, że skala tego spadku zwiększyła się w sierpniu – dokładne dane o zatrudnieniu w poszczególnych działach poznamy w przyszłym tygodniu – mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku.

Wyniki badań koniunktury sygnalizują, że w najbliższych miesiącach sytuacja na rynku pracy będzie się nadal pogarszać. W sierpniu indeksy koniunktury GUS odnoszące się do przewidywanego zatrudnienia w przetwórstwie przemysłowym i budownictwie ukształtowały się na poziomie najniższym od odpowiednio października i lipca 2009 r. – Biorąc pod uwagę, że spowolnienie jeszcze nie osiągnęło dna – spodziewamy się go dopiero na przełomie 2012 i 2013 roku – spadki zatrudnienia w kolejnych miesiącach będą bardziej widoczne. Nie możemy wykluczyć ujemnych zmian zatrudnienia w ujęciu rocznym – prognozuje Ernest Pytlarczyk.

– Dane sygnalizują wysokie prawdopodobieństwo utrwalenia się dynamiki płac na poziomie ok. 3,0 proc. r./r. i zmniejszenia się zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw o kolejne ok. 20 tys. do końca br. – wtóruje Borowski.

A to oznacza, że jeśli nadal inflacja będzie utrzymywała się na wysokim poziomie, to średnioroczny wzrost płac realnych będzie ujemny. Sierpień był zresztą kolejnym miesiącem z rzędu, kiedy prace realne spadały (nominalne zresztą także). Średnie wynagrodzenie w przedsiębiorstwach wyniosło 3686 zł. Było o 13,56 zł niższe niż w lipcu. I choć r./r. wzrost płac wyniósł 2,7 proc., to w tym czasie inflacja 3,8 proc.