Jednak eksperci uważają, że sukces, jakim okazał się turniej, otworzył im drzwi do kariery. Niebawem będą zapewne rozchwytywani przez prywatne firmy.

– Nie mamy jeszcze czasu, by odetchnąć, bo choć Euro się skończyło, to sporo pracy jeszcze przed nami – mówi Mikołaj Piotrowski, rzecznik spółki PL.2012.

Tymczasem rynek już zaczyna oceniać działalność spółki i wyceniać jej pracowników, w szczególności menedżerów. Jak się okazuje, prezes spółki Marcin Herra oraz jego zastępca Andrzej Bogucki nie powinni mieć problemów ze znalezieniem nowej pracy, i to takiej, w której będą zarabiać znacznie więcej niż na stanowisku opłacanym z państwowego budżetu. Zdaniem analityków ich zarobki mogą wzrosnąć z obecnych 26 tys. zł brutto do ponad 50 tys zł.

– Wynagrodzenia osób odpowiedzialnych za przygotowanie mistrzostw w porównaniu z zarobkami polskich menedżerów na podobnych stanowiskach nie są wygórowane – uważa Mariola Kaźmierczak, konsultantka firmy Kienbaum Polska zajmującej się rekrutacją menedżerów wysokiego szczebla. Dodaje, że doświadczenie, jakie nabyły osoby pracujące przy turnieju, są przepustką, która pozwoli im na znaczący rozwój zawodowy.

PL.2012 koordynowała pracę ponad 170 podmiotów wykonujących ponad 200 różnych inwestycji. Choć części z nich nie udało się ukończyć w przewidywanym zakresie i czasie, to i tak doświadczenie zdobyte w związku z zarządzaniem nimi jest uważane za bardzo cenne.

Ze znalezieniem dobrze płatnej pracy nie miał problemu nawet Rafał Kapler, były szef Narodowego Centrum Sportu, odpowiedzialny za budowę Stadionu Narodowego. Spore opóźnienie terminu ostatecznego oddania stadionu do użytku (za co zapłacił utratą stanowiska i premii wynikającej z umowy) nie przetrąciło mu kariery. Dzisiaj jest jednym z dyrektorów w firmie Ruch SA.