– To najwyższa liczba bankructw w ostatnich czterech latach. W całym 2012 r. liczba upadłości może przekroczyć 800, co będzie najgorszym wynikiem od ośmiu lat – twierdzi Tomasz Starzyk z Bisnode Polska.

Wzrost upadłości nastąpił niemal we wszystkich sektorach gospodarki. Najbardziej widoczny jest w budownictwie. Jak wynika z danych Coface Poland, ponad setka firm, które w tym roku przestały istnieć (czyli 24 proc.!), działała właśnie w tym sektorze. – Głęboki kryzys dotknął sektor w znacznym stopniu odpowiedzialny za przygotowanie do Euro 2012 – podkreśla Paweł Tobis, wiceprezes Coface Poland. Jedną z głównych przyczyn upadków firm budowlanych jest oparcie systemu przetargów publicznych na schemacie „cena ponad jakość”. Szczególnie mocno odczuły to firmy znajdujące się niżej w łańcuchu powiązań – zleceniobiorcy dużych spółek. Ich pozycja nie pozwalała na dyktowanie warunków.

29 proc. tegorocznych bankrutów stanowiły zakłady produkcyjne. W tym np. 22 firmy produkujące i sprzedające artykuły spożywcze. Branża ta, podobnie jak budowlanka, boryka się z zatorami płatniczymi. W kwietniu 2,7 tys. firm zalegało z płatnościami wobec kontrahentów na sumę 309 mln zł.

– Zatory płatnicze w branży spożywczej tworzą swoisty rodzaj łańcucha, którego koniec znajduje się w handlu. W jego efekcie w detalu już zaledwie 28,6 proc. faktur jest płaconych na czas, a w hurcie 33 proc. Podobnie jest w sektorze rolnym i produkcyjnym – tłumaczy Tomasz Starzyk.

Są jednak i wiadomości pozytywne. Z raportu wynika, że są sektory, które się bronią przed kryzysem. To branża transportowa, meblarska i elektryczna, które nie odnotowały w tym roku znaczących wzrostów upadłości.