Nawet 5,5 proc. PKB Polski może wyprodukować e-gospodarka w 2015 r. Wystarczy uprościć obowiązujące prawo, które niewątpliwie przeszkadza przedsiębiorcom.
ikona lupy />
Gospodarka internetowa w Polsce raczkuje. Zaledwie 2,7 proc. PKB pochodzi z tej branży / DGP
Dzięki sieci w 2009 r. wypracowano w Polsce 2,7 proc. PKB – podała dwa lata temu w głośnym raporcie „Polska internetowa” firma Boston Consulting Group. Już wtedy było to więcej, niż wynosił wkład górnictwa czy branży turystyczno-gastronomicznej. BCG prognozował, że to dopiero początek i udział internetu w 2015 r. wzrośnie do 4,1, a może nawet 4,9 proc. produktu krajowego.

Optymizm uzasadniony

Dziś jeszcze większymi optymistami są analitycy i przedsiębiorcy skupieni w grupie ds. modeli biznesowych, działającej przy Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji. W ramach prac nad Kartą wolności w internecie przygotowali rekomendacje dotyczące przedsiębiorczości. Według nich ten udział może sięgnąć 5,5 proc. PKB.
– Za część tego wzrostu odpowiada naturalny rozrost przedsiębiorców działających w środowisku internetowym. Jednak można by go wzmocnić, usuwając bariery prawne, które skutecznie utrudniają życie przedsiębiorcom – mówi mecenas Xawery Konarski, który współprzewodniczy grupie pracującej nad raportem. Inni eksperci potwierdzają.
– Wystarczyłoby nie przeszkadzać e-przedsiębiorcom i tylko trochę ułatwić im funkcjonowanie, by internet miał jeszcze większy wpływ na gospodarkę – przekonuje Grzegorz Cimochowski z BCG. – Największy udział w gospodarce internetowej ma e-commerce. Szacowaliśmy, że w 2015 r. osiągnie ok. 7 proc. handlu detalicznego. Wystarczyłoby ten udział zwiększyć do 8 – 9 proc. i cała gospodarka internetowa zanotowałaby większy wzrost – przekonuje Cimochowski.
Ale żeby handel w internecie rozkwitł, konieczne jest zniesienie barier, na co wskazują specjaliści w raporcie dla MAiC. Chodzi m.in. o ułatwienia w płatnościach i mikropłatnościach. – Na przykład dziś złożenie w banku dyspozycji polecenia zapłaty wymaga formy papierowej, co oznacza konieczność wizyty w oddziale banku. A wystarczyłoby umożliwić złożenie dyspozycji w ramach bankowości elektronicznej – tłumaczy Konarski.
Autorzy raportu przygotowali także pakiet rekomendacji takiego dostosowywania polskiego prawa do dyrektyw unijnych, by nie przeregulować rynku. Chodzi choćby o ubiegłoroczny pomysł rejestracji serwisów wideo, który znacznie przekraczał wymogi dyrektywy audiowizualnej. Ostatecznie ta zmiana nie weszła w życie, bo branża skutecznie zaalarmowała, że może on oznaczać poważne problemy dla małych nadawców, których potraktowano niczym duże stacje telewizyjne i wymagano od nich m.in. rejestracji w KRRiT.

84 przepisy do zmiany

Kolejny pakiet postulowanych zmian dotyczy ograniczeń formularzowych, np. wciąż niejasnej sytuacji faktur elektronicznych. Łącznie wskazano 34 przepisy, których zmiana jest konieczna jak najszybciej, i ponad 50 kolejnych, których zmiany są trochę mniej pilne. – Większość z tych zmian będzie dotyczyć ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, prawa telekomunikacyjnego i ustawy medialnej, czyli prawa, które leży w kompetencji resortu administracji i cyfryzacji – mówi Konarski.
Część jednak to zmiany konieczne do wprowadzenia w innych ustawach, np. prawie podatkowym i ustawie o prawach autorskich, a te podlegają już resortom finansów, gospodarki i kultury. – Mamy jednak nadzieję, że zgodnie z obietnicą ministra Michała Boniego MAiC będzie interfejsem kontaktów branży internetowej z rządem i wspomoże nas w wypracowaniu przyjaznego prawa – dodaje Konarski.

Większość potrzebnych zmian dotyczy faktur elektronicznych