Co klienci będą mogli zrobić pierwszego dnia? – Założyć konto, ulokować gotówkę. Będziemy umożliwiać transfery, w tym przelewy do Chin – opowiada Bartosz Komasa, dyrektor ds. rozwoju oddziału BOC.

Klienci nie powinni liczyć na konkurencyjne oprocentowanie. – Oferta cenowa będzie na średnim poziomie rynkowym. To wynik ograniczeń narzuconych przez Komisję Nadzoru Finansowego – mówi przedstawiciel banku.

KNF, wydając zgodę na rozpoczęcie funkcjonowania oddziału Bank of China w Polsce, nakazała informowanie klientów m.in. o tym, że ich depozyty będą gwarantowane nie w Polsce, ale w Luksemburgu. Zobowiązała też bank do „powstrzymania się od arbitrażu regulacyjnego” – czyli wykorzystywania na swoją korzyść różnic w przepisach między Polską a Luksemburgiem.

Bank of China miał w końcu ub.r. blisko 1,9 bln dolarów aktywów, a jego fundusze własne sięgały 120 mld dolarów. Luksemburska filia, której częścią jest polski oddział, ma 175,6 mln euro aktywów przy kapitałach na poziomie 80 mln euro.

Jakie są plany, jeśli chodzi o skalę działania w Polsce w perspektywie np. trzech lat? – Nie mamy takich celów. Polityka banku jest taka, by przede wszystkim zapoznać się z potrzebami rynku – mówi Komasa. Deklaruje, że BOC nastawia się na współpracę z dużymi firmami – zarówno chińskimi działającymi u nas, jak i z polskimi, które chcą inwestować w Chinach lub z nimi handlować. – Będziemy bardzo ostrożni z dawaniem kredytów małym firmom, chcemy skupiać się na największych – mówi przedstawiciel Bank of China

Komasa przypomina, że w czasie niedawnej wizyty w Polsce premier Wen Jiabao zapowiedział 10 mld dolarów chińskich kredytów dla naszego regionu. – Te pieniądze w dużej części będą szły przez nasz bank – podkreśla Komasa. Mają być wydawane na projekty z dziedziny nowych technologii, czystej energii oraz infrastrukturalne.