„W przypadku budowy elektrowni jądrowych istnieje za duże ryzyko i są za wysokie koszty, które zawsze są wyższe niż planowane, a terminy realizacji są dłuższe niż zakładane” – mówi Grzegorz Peszko, starszy ekonomista z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.

Dlatego bank zrezygnował ze wspierania tego typu inwestycji. Finansuje w niektórych krajach wyłącznie poprawę bezpieczeństwa w istniejących reaktorach. 

Zdaniem eksperta wybudowanie elektrowni jądrowej w Polsce nie jest jeszcze przesądzone. „Polska jeszcze na razie nie idzie pod prąd, tylko planuje. Wiele krajów też myśli o rozwoju energetyki atomowej, natomiast do realizacji droga jest bardzo długa, wyboista. Wiele z tych państw, przede wszystkim ze względu na koszty ekonomiczne, rezygnuje z planów rozbudowy energetyki atomowej. Nawet takie kraje, które tradycyjnie są bardzo uzależnione od atomu. We Francji nowy prezydent ogłasza, że państwo powinno zdywersyfikować miks energetyczny” – wyjaśnia Grzegorz Peszko.

Jednak odejście od tego typu energetyki nie będzie łatwe. Zwłaszcza jeśli, weźmie się pod uwagę politykę Unii Europejskiej, która dąży do stworzenia niskoemisyjnej gospodarki. Zgodnie z uchwalonym w grudniu 2008 r. pakietem energetyczno-klimatycznym. Państwa członkowskie mają do 2020 r. ograniczyć emisję CO2 o 20 proc., zmniejszyć zużycie energii o 20 proc. oraz zwiększyć do 20 proc. udział energii z odnawialnych źródeł.

„Z energetyką atomową jest problem dlatego, że według wielu symulacji dekarbonizacji sektora elektroenergetyki, produkcję energii elektrycznej przy zerowych emisjach bardzo trudno sobie wyobrazić bez elektrowni atomowych. To jednak nie znaczy, że każde państwo powinno budować taką elektrownię” – zaznacza Grzegorz Peszko z EBOiR.

Dodaje, że do tej pory nikomu na świecie się nie udało wybudować komercyjnej elektrowni atomowej.

„A EBOiR wspiera komercyjne projekty, oparte na rynkowych zasadach, dlatego też nie uczestniczymy w finansowaniu nowych elektrowni atomowych – tłumaczy ekonomista. 

Priorytetem bankuinwestycje związane z odnawialnymi źródłami energii, efektywnością energetyczną, a także nowymi źródłami gazowymi czy modernizacją istniejących źródeł węglowych.

„Pod warunkiem, że są to projekty, które mają sens i ekonomiczny, i komercyjny, i są realizowane na zasadach w miarę rynkowych. Bo jednak energetyka odnawialna korzysta z różnych form pomocy państwa, zresztą węglowa również, choćby poprzez brak internalizacji wszystkich kosztów zewnętrznych” – podsumowuje Grzegorz Peszko.