– Przepraszam za spóźnienie, ale wszystko przez przewoźnika o nazwie LOT, któremu przydałaby się prywatyzacja, ale jakoś to tak wolno idzie – uśmiechnął się Krzysztof Walenczak, dyrektor zarządzający Societe Generale w Polsce, siadając do dyskusji na temat perspektyw dla rynku fuzji i przejęć podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Uśmiech był nieprzypadkowy, bo Walenczak jeszcze niedawno, jako podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu, sam odpowiadał za prywatyzację większości polskich spółek z udziałem Skarbu Państwa. A o przewoźniku w branży fuzji i przejęć mówi się teraz dużo, ponieważ według nieoficjalnych informacji najbliżej jego zakupu jest turecki konkurent Turkish Airlines. Transakcji – jak mówili paneliści – może być jednak więcej.

Polskie okazje

– Stare porzekadło mówi: czas do kupowania jest wtedy, gdy na rynku leje się krew. Teraz na rynkach leje się krew, ale nie w Polsce. I to może nam pomóc, przyciągnąć kapitał, który będzie chciał tu przejmować, widząc większy potencjał. Bo kilka transakcji się w tym roku szykuje – dodał Krzysztof Walenczak.

Specjaliści od fuzji i przejęć – bankierzy inwestycyjni, doradcy i prawnicy korporacyjni – liczą przede wszystkim na duże transakcje w branży energetycznej. Po tym, jak sąd antymonoplowy nie zgodził się na fuzję PGE z Energą, spekuluje się, że za chwilę Energa ponownie trafi pod młotek. – Takie samo oczekiwanie jest w stosunku do Enei – mówi DGP osoba działająca na rynku fuzji i przejęć.

Jakub Papierski, wiceprezes PKO BP, do listy branż, w których można spodziewać się przejęć, dodaje budowlankę i finanse. – Mamy dużo banków małych i średnich, które nie mają stabilnego finansowania, więc będą się konsolidować – powiedział. Rynek czeka teraz także na zgodę Komisji Nadzoru Finansowego na przejęcie przez hiszpańskiego Santandera Kredyt Banku. W światku specjalistów od fuzji i przejęć spekuluje się jednak, że ze względu na niestabilność finansową Hiszpanii KNF może nie dać zgody na transakcję. A wtedy Kredyt Bank może trafić pod młotek.

Zmian właścicielskich w sektorze chemicznym spodziewa się Adam Leszkiewicz, wiceprezes Zakładów Azotowych Kędzierzyn. Po tym, jak spółka trafiła w ubiegłym roku razem z Policami pod skrzydła Grupy Azoty Tarnów, w tym roku na rynku szykują się kolejne zmiany: Ciech szuka kupca na Vitrosilikon i bydgoski Zachem. – Jeśli Skarb Państwa będzie konsekwentny, to będziemy mieli prywatyzację blisko 300 spółek w dwa lata. Wciąż nierozstrzygnięte są losu PAK-u, elektrowni w Nidzicy, Enei i Energi. Ciekawym obszarem może być górnictwo – dodał Adam Leszkiewicz.

Dobre perspektywy

Andrzej Sykulski, wiceprezes domu maklerskiego Trigon, który organizował finansowanie na przejęcie przez Zygmunta Solorza-Żaka operatora telekomunikacyjnego Polkomtel, zwraca uwagę, że dużo ciekawych projektów fuzji lub przejęć można zobaczyć w branżach, które mogą pochwalić się dobrymi perspektywami rozwoju. – Na przykład w sektorze medycznym rozwojowi, któremu sprzyja rosnąca zamożność i starzenie się społeczeństwa. Potencjał ma też sektor dóbr konsumpcyjnych – podkreślał.

Spece od przejęć podkreślają, że mimo zawirowań na rynkach nie powinno być problemów ze zdobyciem pieniędzy na przejęcia, które będą miały biznesowy sens, choć koszty pozyskania finansowania będą wyższe. – To normalne, bo przejęcia to ryzykowny biznes. Badania mówią, że nawet 70 proc. kończy się fiaskiem – mówił Andrzej Sykulski.

A wszystko dlatego – dodał Krzysztof Wiater, partner DLA Piper – że przejmujący nie ma tak naprawdę pomysłu, po co chce przejąć daną firmę i jak przeprowadzić jej integrację. Ostatecznie celem fuzji lub przejęć ma być uzyskanie większej wartość, niż osiągała każda z firm działając z osobna.

„Ty nie masz nic, ja nie mam nic, razem zbudujemy fabrykę” – mówią do siebie bohaterowie „Ziemi obiecanej”. W branży fuzji i przejęć można by sparafrazować to zdanie, mówiąc: ty masz biznes, ja mam biznes – połączmy je w jeden tak, by koszty były mniejsze, a zyski większe.