„Polska w budowie” – to hasło można kojarzyć z ostatnią kampanią wyborczą, ale też odnieść do obecnej sytuacji na drogach. Przedsiębiorcom kojarzy się jednak z horrorem, jaki przeżywają w związku z niekończącymi się remontami ulic prowadzonymi nie tylko w centrach miast, lecz także na głównych arteriach dojazdowych. Powoli mają tego dość i zamierzają walczyć o swoje. Jak dowiedział się DGP, szykują się już pierwsze pozwy zbiorowe przeciwko miastom czy władzom dzielnic. Z takim nosi się zawiązane w Katowicach Stowarzyszenie Przyjaciół ul. Wawelskiej.

– Nasi prawnicy analizują, czy lepsze będzie złożenie roszczenia grupowego, czy osobnego dla każdego z pokrzywdzonych – mówią założyciele stowarzyszenia, utworzonego przez 16 kupców i właścicieli lokali gastronomicznych. Swoją chęć przystąpienia do niego wyraziło jednak już kolejnych 20 podmiotów.

– Nie mamy innego wyboru, jak walczyć o swoje. Zwłaszcza że czynsze za wynajem lokali nie spadły od czasu rozpoczęcia prac remontowych, czyli od dwóch lat. Obecnie za lokal przy ul. Wawelskiej trzeba zapłacić około 40 zł za 1 mkw. Obroty z kolei zmalały o 70 – 80 proc. – mówi Kajetan Tatarski, właściciel baru Negresco.

Na podobne spadki, a tym samym na mniejsze zyski skarżą się też właściciele sklepów i lokali gastronomicznych przy ul. Świętokrzyskiej i Targowej w Warszawie, a także usytuowanych wzdłuż wciąż remontowanej trasy katowickiej. Dlatego coraz częściej można przeczytać o sprzedaży czy wystawieniu na wynajem nieruchomości przy remontowanych drogach. Ale chętnych jak na lekarstwo.

– Na ulgowe traktowanie mogli jak dotąd liczyć najemcy wybranych lokali sąsiadujący bezpośrednio z budową nowej linii metra w Warszawie. Nam na Targowej prawa do obniżenia czynszu odmówiono, choć nasze obroty zmalały o kilkadziesiąt procent – mówi Elżbieta Szymczak-Szczepek, właścicielka sklepu z oświetleniem Alladyn.

Władze dzielnicy Praga-Północ zapewniają, że starają się utrzymać handel w tej części Warszawy mimo niedogodności. – W grudniu wydaliśmy uchwałę o obniżeniu czynszów o 30 – 40 proc. Skorzystać z niej mogli nieliczni najemcy. W lutym została wydana kolejna uchwała i o obniżkę świadczeń z tytułu wynajmowanego lokalu może ubiegać się każdy, komu z powodu remontu na ul. Targowej spadły obroty i może udokumentować ten fakt – tłumaczy Barbara Dżugaj, rzecznik Pragi-Północ. Obniżka nastąpi wprost proporcjonalnie do zmniejszonych obrotów. Będzie ważna do sierpnia. Potem znów trzeba będzie pisać podania.

Dlatego pojawia się coraz więcej głosów, by problem ten rozwiązać w sądzie. Szczególnie że zdaniem handlowców obniżki udzielane przez dzielnicę są za niskie. A podatki i ZUS trzeba płacić bez żadnych ulg. Podobnie jest w przypadku ul. Świętokrzyskiej. – W naszej okolicy zamknęły się już dwa salony urody. Kolejnych kilka ma taki zamiar, bo po zamknięciu ul. Marszałkowskiej dostęp do lokali jest jeszcze trudniejszy – mówi przedstawiciel Fabryki Urody położonej przy ul. Świętokrzyskiej.

Prawnicy doradzają, by walczyć o swoje prawa. Podkreślają też, że brak jest jednoznacznych uregulowań w tym zakresie, co powoduje, iż każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie.

OPINIA

Tomasz Gulla, associate, SD & Partners

Na poszkodowanych ciąży obowiązek udowodnienia związku przyczynowego pomiędzy np. przebudową drogi a powstałą szkodą. Jeśli jednak projekt organizacji ruchu na czas remontu zawiera zapis, że wykonawca prowadzi roboty budowlane w sposób nieutrudniający mieszkańcom oraz służbom ratunkowym dojazdu do posesji, będzie to utrudnione.

Inaczej jest, gdy na czas przebudowy czy remontu wytyczono okresowy przejazd przez grunty przyległe do danego terenu (objazdy). Właścicielom lub użytkownikom, którzy ponieśli szkody z tego tytułu, przysługuje odszkodowanie na zasadach określonych w przepisach o gospodarce nieruchomościami. Na poszkodowanym ciąży jednak kwestia udowodnienia straty, co powoduje, że brak jest górnej granicy ewentualnego odszkodowania.