– Poprawa wynika między innymi z tego, że nie ziściły się negatywne prognozy makroekonomiczne – mówi Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK. Dodaje, że w wielu scenariuszach przewidywano spowolnienie, które miało przyjść w ubiegłym roku. – Firmy brały to pod uwagę, tworząc swoje budżety. W sytuacji gdy spowolnienie nie przyszło, przychody były lepsze, niż planowano, natomiast koszty pozostały pod kontrolą, bo projektowano je przy założeniu, że koniunktura gospodarcza się pogorszy – wyjaśnia Kaczor.

Co piąty pod kreską

Jednak grupa firm wykazujących ujemną rentowność była nadal duża. Prawie co piąte przedsiębiorstwo przemysłowe, dokładnie 19,5 proc., znalazło się pod kreską. Najsłabsze wyniki zanotowali producenci napojów. Na minusie był co trzeci. – To efekt stagnacji w sprzedaży spowodowanej zimnym ubiegłorocznym latem. Nie sprzyjało ono piciu napojów – mówi Wojciech Rutkowski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Przemysłu Rozlewniczego. Dodaje, że jednocześnie rosły koszty przedsiębiorstw w związku z podwyżkami cen opakowań, energii, paliw i wynagrodzeń. – To musiało się odbić niekorzystnie na wynikach finansowych firm – podkreśla Rutkowski.

Dużo firm deficytowych jest też w branży tekstylnej i przemyśle odzieżowym, gdzie 27 – 28 proc. przedsiębiorstw przyniosło w ubiegłym roku straty. Zdaniem ekspertów ich kłopoty finansowe związane są między innymi ze zbyt dużymi inwestycjami poczynionymi jeszcze w okresie hossy w branży odzieżowej w latach 2006 – 2007. Nie przewidzieli pogorszenia koniunktury i w konsekwencji spadku popytu na ubrania w kolejnych latach. Wiele firm przegrywa też z silną konkurencją tanich wyrobów z Azji. – Polscy wytwórcy odzieży tracą rynek na rzecz między innymi producentów z Chin. Koszty produkcji w tym kraju są nadal zdecydowanie niższe niż w Europie – twierdzi prof. Krystyna Strzała z Uniwersytetu Gdańskiego.

To niejedyne przyczyny kłopotów finansowych firm. – Oczywiste jest, że część z nich jest deficytowa, bo jest źle zarządzana – mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista banku Citi Handlowy. Jest to związane między innymi z niedostatecznymi kwalifikacjami części menedżerów.

– Ponadto w wynikach finansowych niektórych eksporterów mógł pojawić się deficyt ze względu na wysokość kursu walut i jego zmiany – twierdzi Kalisz.

Lepiej już nie będzie

Analitycy uważają, że niektóre firmy są deficytowe z wyboru. Rozliczają się w taki sposób, że zamiast zysku wychodzi im strata, po to, aby nie płacić podatków. Jeszcze w innych zdarza się, że celowo doprowadza się do strat i do reżyserowanych bankructw, na przykład po to, aby nie płacić długów wierzycielom.

– W tym roku kondycja finansowa firm raczej się nie polepszy. Bo nie ma już wątpliwości, że spowolnienie gospodarcze się zaczęło – ocenia Tomasz Kaczor. Zastrzega jednak, że dużych zmian nie będzie, bo przedsiębiorstwa przygotowały się do pogarszającej się koniunktury.