– Potwierdzają to transakcje przeprowadzone w ostatnim kwartale 2011 roku – mówi DGP Sławomir Ćwik, wiceprezes Kredyt Inkaso.

W jednej z nich uczestniczyła właśnie ta spółka. Kupiła od PKO BP portfel wierzytelności o wartości nominalnej 1,035 mld zł, z czego ponad 500 mln zł to wierzytelności korporacyjne. Sławomir Ćwik spodziewa się, że wartość nominalna wszystkich wierzytelności, które w tym roku trafią do sprzedaży, może wzrosnąć o nawet 20 proc., przy czym najmocniej rosnącym segmentem będą wierzytelności korporacyjne.

Piotr Krupa, prezes Kruka specjalizującego się w zarządzaniu wierzytelnościami, szacuje, że w 2012 roku branża wyda na portfele korporacyjne sprzedawane przez banki co najmniej 100 mln zł. W ubiegłym roku było to około 50 mln zł. Te kwoty nie robią wielkiego wrażenia, ale wartość nominalna sprzedawanych portfeli jest znacznie większa, tylko że ich ceny są niskie.

Wierzytelności korporacyjne są zwykle trudniejsze do odzyskania niż detaliczne. To z reguły długi firm znajdujących się w stanie upadłości, więc odzyskanie pieniędzy jest często bardzo skomplikowane i czasochłonne.

– Trzy banki prowadzą teraz przetargi na sprzedaż pakietów wierzytelności korporacyjnych o nominalnej wartości sięgającej 3 mld zł. Szacuję, że ceny tych transakcji będą kształtowały się w przedziale od 1 proc. do 10 proc. wartości sprzedawanych portfeli. Ceny portfeli wierzytelności detalicznych zwykle mieszczą się w przedziale 10 – 25 proc. – mówi DGP Piotr Krupa.

Wskazuje, że w portfelach sprzedawanych teraz przez banki znajdują się przede wszystkim długi firm budowlanych, deweloperskich i z segmentu motoryzacyjnego. To przedsiębiorstwa, w które najmocniej uderzył ostatni kryzys.

Poprzedni wysyp wierzytelności korporacyjnych miał miejsce w latach 2005 – 2006. Wtedy były to głównie długi firm z przemysłu ciężkiego, m.in. stoczni.

– Możliwe, że w tym roku banki będą bardziej skłonne do wystawiania na sprzedaż wierzytelności korporacyjnych. Jedną z przyczyn może być chęć poprawy tegorocznych bilansów i wskaźników, bo w tym roku sektor nie poprawi wyników w takim stopniu jak w roku 2011 – mówi Tomasz Bursa, analityk Ipopemy Securities.

Piotr Przygodzki, dyrektor ds. windykacji i restrukturyzacji przedsiębiorstw w Raiffeisen Banku, potwierdza, że po ostatnim kryzysie z lat 2008 – 2009 w portfelach banków nagromadziło się sporo zagrożonych kredytów dla firm, które teraz mogą trafić na sprzedaż. Zwłaszcza że większe zainteresowanie długiem korporacyjnym widać też po stronie windykatorów, którzy chcą zdywersyfikować swoje portfele.

– Dzięki temu ceny za dług mogą osiągnąć poziomy atrakcyjne dla banków – dodaje.

Banki z reguły sprzedają kredyty korporacyjne w momencie, kiedy nie liczą już na odzyskanie pieniędzy. Nic dziwnego, że znalezienie chętnych na takie wierzytelności nie jest proste.

– Dlatego zwykle bank dorzuca do pakietu takich długów kilka łatwiejszych do ściągnięcia wierzytelności, które pozwolą windykatorowi przynajmniej na pokrycie kosztów. Jego zyski zależą zaś od tego, jak poradzi sobie z trudniejszymi przypadkami – mówi rozmówca DGP w jednym z banków.