Ponad 13 mld zł zarobiło w 2011 roku 14 notowanych na warszawskiej giełdzie banków. To o niemal 3 mld zł więcej niż przed rokiem. Jako ostatni wynikami pochwalił się Pekao. Zarobił ok. 2,9 mld zł, o 14,8 proc. więcej niż w 2010 r. To efekt dużego wzrostu portfeli kredytowych i kontroli kosztów, które powiększyły się o zaledwie 0,6 proc.

Pekao sprzedał w 2011 r. kredyty hipoteczne za ponad 6 mld zł, o niemal 27 proc. więcej niż przed rokiem. Sprzedaż kredytów konsumpcyjnych wzrosła o ponad 18 proc., do 5 mld zł. Bank liczy, że w tych segmentach także w 2012 r. będzie rósł szybciej niż konkurencja, a sprzedaż kredytów hipotecznych i konsumpcyjnych wyniesie ponad 10 mld zł. Choć w 2012 r. polska gospodarka będzie rozwijać się wolniej, bank nie spodziewa się pogorszenia wyników. – Oczekujemy, że zysk netto będzie przynajmniej na poziomie roku 2011 – mówi Luigi Lovaglio, prezes Pekao.

Ostrożniej szacuje zyski PKO BP, który w 2011 r. zarobił 3,8 mld zł, najwięcej w swojej historii. Szefowie banku wskazywali niedawno, że oczekiwania analityków na poziomie 3,4 – 3,5 mld zł zysku netto wydają się racjonalne.

Nie wszystkie banki podzielą się zyskiem

Mimo tak dobrego łącznego wyniku banków notowanych na warszawskim parkiecie zyskami podzielą się nieliczne – te, które spełniają warunki stawiane przez nadzorcę. KNF zaleca bankom, aby zrezygnowały z dzielenia się zyskiem za 2011 r., jeśli m.in. ich współczynnik wypłacalności znajduje się poniżej 12 proc., współczynnik Tier 1 poniżej 9 proc. lub w banku matce występuje niedobór kapitału.

Dlatego dywidendę dostaną prawdopodobnie akcjonariusze tylko czterech banków. Będzie wśród nich Bank Handlowy, który chce przeznaczyć na ten cel 360,6 mln zł, czyli 2,76 zł na akcję, oraz BZ WBK, który planuje wypłatę 584,6 mln zł (8 zł na akcję).

Zyskami mają się też podzielić PKO BP i Pekao, ale nie wiadomo jeszcze, jakie kwoty trafią do akcjonariuszy. Pekao deklaruje, że może pozwolić sobie na wypłatę znacznej dywidendy. Rekomendacja zarządu co do jej wysokości ma zapaść do końca marca.

Prognozy na 2012 już nie tak dobre

Prognozy analityków wskazują, że giełdowe banki zarobią w tym roku o kilka procent mniej niż w 2011 r. Wpłynie na to zapowiadane spowolnienie gospodarcze, po tym jak w 2011 r. polski PKB wzrósł o 4,3 proc.

Według Tomasza Bursy z Ipopema Securities w 2012 r. sektor bankowy najlepsze wyniki pokaże w pierwszej połowie roku. – W drugiej nie będzie już inwestycji związanych z Euro 2012 i sprzedaż w segmencie korporacyjnym nie będzie już tak wysoka – mówi analityk Ipopemy Securities. Właśnie wyraźny wzrost sprzedaży kredytów korporacyjnych wspomógł wyniki banków w drugiej połowie 2011 r.

Analitycy spodziewają się też, że banki nadal dużą wagę będą przykładały do kontroli kosztów działalności. W 2011 roku wzrosły one w sumie o 5 proc. Wyłączając wpływ wyższej składki do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, wzrost kosztów sektora był niższy niż ubiegłoroczny wskaźnik inflacji. Banki wstrzymywały się w tym czasie z otwieraniem nowych oddziałów i koncentrowały na zwiększeniu ich efektywności oraz pracy z już zbudowaną bazą klientów.