TNT przyjął ofertę w wysokości 9,5 euro za akcję w gotówce. To o 5,6 proc. więcej od propozycji odrzuconej w zeszłym miesiącu, a zarazem o 54 proc. powyżej ceny zamknięcia w zeszły piątek, czyli w przeddzień oficjalnej zapowiedzi fuzji.

UPS liczy na to, że połączenie z TNT przyniesie firmie oszczędności od 400 mln euro do 550 mln euro rocznie, ale dopiero po upływie czterech lat. Jednak głównym celem przejęcia jest wyrównanie szans europejskim rynku z Deutsche Post, która jest liderem na naszym kontynencie w branży wysyłkowej.

Dzięki fuzji zrówna się z DHL

UPS kontrolowała w 2010 roku 7,7 proc. europejskiego rynku przesyłek ekspresowych, podczas gdy na TNT przypadło 9,6 proc. Dzięki fuzji europejski potencjał obu firm będzie identyczny z DHL należącą do Deutsche Post.

Deutsche Post spodziewa się, że europejski regulator bardzo uważnie przyjrzy się tej fuzji, gdyż przejęcie na taką skalę i o takim stopniu złożoności sprawia, iż taka ocena staje się niezbędna – oświadczył Dirk Klasen, rzecznik niemieckiej firmy z siedzibą w Bonn.

Koszt połączenia UPS z TNT może w ciągu czterech lat sięgnąć kwoty 1 mld euro. Scott Davis, szef UPS nie wykluczył dzisiaj konieczności cięcia miejsc pracy w holenderskiej spółce. Ale jeśli UPS chce zachować port lotniczy Kolonia-Bonn, jako swój główny węzeł przeładunkowy w Europie, to nie zamierza zamykać bazy TNT w belgijskim Liege, gdzie pracuje 1400 osób. 

Dla UPS jest to największe przejęcie w 105-letniej historii tej amerykańskiej firmy, która sporą część przychodów generuje poza rynkiem USA. Za każdą przesyłkę w USA firma przeciętnie bowiem zarabia 9,30 dolarów podczas gdy za pakiet wysłany za granicą – średnio 19,30 dolarów.