Z raportu przesłanego wczoraj przez Forda do SEC, amerykańskiej komisji papierów wartościowych i giełd wynika, że koncern przyznał akcje swemu głównemu menedżerowi w ramach planu zachęt za rok 2009. W okresie minionych trzech lat koncern zarobił 29,5 mld dolarów wobec gigantycznych strat rzędu 30,1 mld dolarów w latach 2006-2008. Akcje firmy, które w listopadzie 2008 roku były wyceniane po 1,01 dolara na wczorajszym zamknięciu w Nowym Jorku osiągnęły poziom 12,09 dolarów. 

Mulally za 2011 rok dostał inne wynagrodzenie, w tym pensję i premie, które zostaną ujawnione w raportach firmy w najbliższych tygodniach. Koncern zatrzymał część akcji dla Mulally na pokrycie podatku dochodowego. Po opodatkowaniu szef Forda otrzyma 34,5 mln dolarów w akcjach. W ciągu minionych dwóch lat na konto Mulally powędrowało sumie ponad 100 mln dolarów w akcjach firmy.

„Nasza filozofia wynagradzania ma na celu powiązanie interesów naszego kierownictwa z interesami naszych akcjonariuszy” – oświadczył Todd Nissan, rzecznik koncernu – „Akcje Forda wyceniano w 2009 roku na 1,96 dolarów, a dzisiaj sięgają one ponad 12 dolarów. To wzrost rzędu ponad 500 proc., co przynosi korzyści wszystkim akcjonariuszom w wyniku zwrotu dokonanego w Fordzie”.

Z lipcu zeszłego roku Bob King, szef United Auto Workers określił wynagrodzenie Mulally jako “znieważające” i “przesadne”. W zeszłym roku Ford przekazał dyrektorowi zarządzającemu firmy 56,6 mln dolarów w akcjach. Jego uposażenie za 2010 rok wzrosło o 48 proc. do 26,5 mln dolarów.

Inni bossowie w branży też zarabiają miliony 

Z kolei prezes General Motors, Dan Akerson, którego wynagrodzenie musi być zaakceptowane przez administrację prezydenta Baracka Obamy, zapowiedział 10 stycznia, że nie otrzyma premii w gotówce za 2011 rok, kiedy GM zanotował rekordowe zyski i ponownie odzyskał pozycję największego producenta samochodów osobowych na świecie.

Akerson, który w 2010 roku kierował GM tylko przez cztery miesiące, zarobił łącznie za ten rok 2,53 mln dolarów, w tym 567 tys. dolarów z tytułu pensji i 1,96 mln dolarów w akcjach i innych bonusach. Z raportu koncernu wynika, ze jego roczna pensja wynosi 1,7 mln dolarów.

Szef Volkswagena Martin Winterkorn był najwyżej opłacanym prezesem firmy w Niemczech w 2010 roku z całkowitym wynagrodzeniem rzędu 9,3 mln euro (12,2 mln dolarów) – wynika z danych stowarzyszenia prywatnych inwestorów DSW. 

Dorównuje mu pod tym względem Carlos Ghosn, szef japońskiego Nissana, którego całkowite wynagrodzenie za 2010 rok wyniosło 982 mln jenów (12,2 mln dolarów).
Ale wynagrodzenie Ghosna było w 2010 roku niższe od przeciętnego wynagrodzenia szefów w światowych koncernów motoryzacyjnych, szacowanego przez amerykańską firmę Towers Watson & Co, wyspecjalizowaną w sprawach płacowych, na około 15,3 mln dolarów. Wynagrodzenie Alana Mulally za 2010 roku było największe w całej branży motoryzacyjnej.