Do czwartku wierzyciele prywatni mogą podpisać porozumienie w sprawie wymiany greckich obligacji na nowe, o niższej wartości. – Operacja będzie miała sens, gdy stawi się 90 proc. inwestorów – mówi Marek Rogalski, główny analityk DM BOŚ. – A jest duże prawdopodobieństwo, że znaczna część długu greckiego jest już w rękach funduszy hedgingowych, dla których bardziej opłacalny jest upadek Grecji – tłumaczy.

W konsekwencji inwestorzy znów zaczęli panikować i wycofują się ze wszystkich rynków wschodzących, w tym naszego, a także z euro. Wczoraj słabły nie tylko waluty, lecz także europejskie giełdy, w efekcie czego zobaczyliśmy na czerwono również indeksy GPW. W Polsce spadki nie przekraczały 2 proc.

– Pozytywne w tym ogólnie niepokojącym obrazie jest to, że razem z walutami i indeksami giełd tanieją surowce, a przede wszystkim ropa – podkreśla Marek Rogalski. Wczoraj złoto potaniało o ponad 2 proc. – do 1671 dolarów za uncję, a ropa Brent o niecałe 2 proc. – do 122 dol. za baryłkę. Przy okazji na wartości straciły i srebro, i miedź.

Nie można wykluczyć, że do inwestorów, którzy wpadli w panikę, przyłączyli się ci, którzy po tygodniach zarabiania na surowcach, walutach, w tym złotym, giełdach, w tym GPW, w końcu postanowili zrealizować zyski, co jeszcze pogłębiło spadki.

A ponieważ dziś nie ma co liczyć na to, że sygnały płynące z Rady Polityki Pieniężnej będą stanowić wsparcie dla złotego, nadal o jego wycenie będzie decydował rozwój sytuacji w Grecji. Jeśli w czwartek rano okaże się, że wystarczająco dużo wierzycieli przyłącza się do restrukturyzacji długu tego kraju, to na rynki powinien wrócić optymizm. Jeśli zaś Grecy i UE będą musiały zastosować dodatkowe środki przymusu, wówczas rozwój sytuacji w najbliższych dniach będzie trudny do przewidzenia.