Według Zenona Kosickiego, rzecznika prasowego Intercars, dystrybutora części zamiennych, rosnąca świadomość kierowców przekłada się bezpośrednio na wizyty w warsztatach. – Grupa właścicieli nowych aut, którzy przyjeżdżają do współpracujących z nami nieautoryzowanych warsztatów na przeglądy okresowe, znacząco wzrosła – mówi. Nie chce jednak podać konkretnych liczb. Dodaje, że zjawisko przybrało na sile w zeszłym roku, gdy wzrosły koszty utrzymania samochodu w związku ze wzrostem cen paliw.

Zdaniem Alfreda Frankego, szefa Stowarzyszenia Dystrybutorów Części Motoryzacyjnych, z usług warsztatów niezależnych może korzystać już nawet 20 – 30 proc. właścicieli nowych aut. A jeszcze cztery, pięć lat temu nie zaglądał tam prawie żaden.

Kierowca

Kierowca

źródło: ShutterStock

Według Frankego przechodzenie do niezależnych warsztatów podyktowane jest głównie ceną. W warsztatach niepowiązanych z koncernami motoryzacyjnymi przeglądy są tańsze nawet o 40 proc. Znacznie tańsze niż w ASO są płyny czy filtry wymieniane przy okazji przeglądów okresowych. Tańsza jest też praca. Z zestawienia GiPA i Moto Data wynika, że obecnie za godzinę pracy mechanika w ASO trzeba zapłacić 160 zł, podczas gdy w niezależnym warsztacie dwa razy mniej. W efekcie w przypadku droższych samochodów przy usłudze wartej w autoryzowanym serwisie 2 tys. zł po wizycie u tańszej konkurencji w portfelu kierowcy pozostaje więc często nawet 1000 zł.

Według Tadeusza Kuncego, szefa GiPA, w wyborach użytkowników znaczenie ma nie tylko cena. – W niektórych markach na wybór niezależnych warsztatów często ma wpływ kiepskie pokrycie kraju siecią serwisową – mówi ekspert. Chodzi o marki, których udział w całości zarejestrowanych w naszym kraju nie przekracza 3 proc. A to np. Volvo, Mitsubishi, a nawet Citroen czy Peugeot. – Często użytkownicy pojazdów wybierają niezależny warsztat, bo do autoryzowanej stacji mają zwyczajnie za daleko – mówi Kuncy.

Barierą jest odległość 50 km, które trzeba przejechać do serwisu firmowego. W takiej sytuacji kierowcy często wolą skorzystać z usług „pana Kazia”. Wizyty u niego zaczynają się zwykle przy okazji prostych operacji, jak np. wymiana opon czy żarówek. Z czasem zdobywa on jednak zaufanie kierowcy, który decyduje się na wykonanie w jego warsztacie poważniejszych napraw.