"Skoro mamy wspólną walutę, to musimy móc polegać na sobie nawzajem. Jeśli uzgadniamy, że nie wolno zaciągać większych długów niż 3 procent PKB, to musimy być pewni, że każdy będzie się tego trzymać. Tego dotychczas brakowało w UE. Mamy wspólną walutę, ale na końcu każdy kraj robił to, co sam uważał za słuszne" - powiedziała Merkel na wiecu partii CDU w Demmin w Meklemburgii-Pomorzu Przednim.

"Potrzebujemy Unii Europejskiej, dlatego słuszne jest, że pomagamy Grecji, Portugalii i innym krajom. Ale zastrzegamy: każdy musi zrobić to, co do niego należy. W przeciwnym razie UE nie będzie mogła trzymać się razem" - dodała.

Merkel zapewniła też, że zdaje sobie sprawę, iż UE wiele wymaga od Grecji w zamian za pomoc finansową. "Nie jest łatwo obniżać płace minimalne, które już i tak są niskie (...) To trudna droga, dlatego powtarzam, że mam największy szacunek dla decyzji greckiego parlamentu" - podkreśliła.

Inwestorzy muszą mieć pewność, iż w kraju  obowiązuje dobre prawo

Dodała, że jeśli Grecja chce wzrostu gospodarczego i inwestycji, to potencjalni inwestorzy muszą mieć pewność, iż w kraju tym obowiązuje dobre prawo, nie ma korupcji i są oni mile widziani.

"Chcemy wzrostu gospodarczego w Grecji, ale do tego potrzebne jest państwo, które porządnie funkcjonuje" - powiedziała Merkel.

We wtorek eurogrupa zatwierdziła drugi program pomocy dla zagrożonej bankructwem Grecji o wartości 130 mld euro. Zakłada on znaczącą redukcję długu greckiego przez prywatnych wierzycieli - o 107 mld euro.

W zamian za pomoc tzw. trojka, czyli KE, EBC i MFW, zobowiązała Grecję do wprowadzenia oszczędności, a w ich ramach m.in. do redukcji kosztów pracy o 15 proc. do 2015 roku, likwidacji 150 tys. miejsc pracy w sektorze publicznym i obniżki pensji minimalnej o 22 procent - z 870 euro. W sumie plan oszczędnościowy, przyjęty przez parlament grecki w ubiegłym tygodniu, przewiduje oszczędności w wysokości 3,3 mld euro.