Inwestycje państwowych funduszy w private equity sięgnęły we wrześniu 2011 r. 220 bln dolarów, co stanowiło 11 proc. ich aktywów, wynika z zestawienia Wilshire Trust Universe Comparison Service, które cytuje „The Wall Street Journal”.

To 50 mld więcej niż rok wcześniej, kiedy takie inwestycje stanowiły 8,6 proc. aktywów funduszy emerytalnych. Dziesięć lat temu fundusze, które zarządzały majątkiem przekraczającym miliard dolarów, w private equity inwestowały niewiele ponad 3 proc. kapitału.

Fundusze private equity kupują przedsiębiorstwa, restrukturyzują je i próbują zarabiać, odsprzedając je następnie po wyższej cenie. Największy boom na private equity był w latach 80. ubiegłego wieku, ale wówczas fundusze emerytalne ich unikały, bojąc się ryzyka związanego z inwestowaniem w mało znany produkt. Na fali kryzysu private equity znów straciły na popularności – wiele osób zarzucało im, że przyczyniły się do załamania na rynku nieruchomości, a tym samym do wybuchu kryzysu. W konsekwencji administracja Baracka Obamy przeforsowała ustawę o reformie regulacji finansowych (ustawa Franka-Dodda), która ogranicza możliwość inwestowania przez państwowe fundusze w ryzykowne instumenty.

Ale teraz sytuacja znów się zmienia. Przyczyną rosnącego zainteresowania funduszy emerytalnych inwestycjami w private equity jest wyższa stopa zwrotu, co ułatwia im zbliżenie się do celu, jakim jest 8 proc. zysku w skali roku. Zarówno w skali pięcio-, jak i dziesięcioletniej, inwestycji w private equity była dwuktotnie wyższa niż wzrost wartości głównych indeksów nowojorskiej giełdy – S&P 500 i Dow Jones Industrial Avarage, wynika z danych Cambridge Associates, firmy konsultingowej, która śledzi wyniki ponad 4500 firm private equity.

Według stanu na wrzesień mediana zwrotu inwestycji funduszy emerytalnych w private equity wyniosła za ostatnie pięć lat 6,6 proc., podaje Wilshire Associates. Mediana zwrotu inwestycji w akcje -0,9 proc.

Spory procentowy wzrost udziału private equity w aktywach funduszy emerytalnych w ciągu zeszłego roku wynika po części z tego, że już posiadane takie inwestycje zyskały na wartości, podczas gdy wartość innych aktywów, jak np. akcji, nie zmieniła się znacząco, zastrzega jednak Wilshire Associates.