Dziś rada nadzorcza Eurolotu ma zatwierdzić decyzję zarządu o wyborze Bombardiera jako dostawcy nowych samolotów. Przegranym w konkursie jest włosko-francuski ATR.

Nieoficjalnie wiadomo, że władze spółki zdecydowały o dostawcy już w październiku zeszłego roku. Rozesłano już nawet wśród pilotów ankietę, sondując ich zainteresowanie przesiadką na kanadyjskie samoloty. Jacek Balcer, szef marketingu Eurolotu, nie komentuje sprawy.

Ostateczne losy największego od lat kontraktu w polskim lotnictwie, wartego pół miliarda złotych, ważyły się jednak do ostatniej chwili. Według naszych informacji wyborowi sprzeciwił się LOT, mniejszościowy akcjonariusz Eurolotu. Wybór Bombardiera był blokowany, bo ten typ samolotu ułatwi Eurolotowi dalsze uniezależnianie się od narodowej linii. Spółka nie zamierza poprzestać tylko na obsłudze tras pomiędzy polskimi miastami i usługach dla LOT-u, lecz chce także otwierać własne połączenia zagraniczne. A na dłuższych trasach to Bombardier Q-400, a nie jego konkurent w przetargu ATR 72-600 zużywa mniej paliwa, a do tego jest szybszy.

W Eurolocie przekonują, że nie zamierzają rywalizować o zagranicznych klientów z LOT-em. – Trasy będą uruchamiane, lecz będzie to wchodzenie w nisze, a nie konkurencja z narodowym przewoźnikiem – usłyszeliśmy w firmie. Spółka rozważa połączenie krajowych portów regionalnych z zagranicznymi, podczas gdy LOT rozwozi pasażerów po Europie z Warszawy.

Dla Adriana Furgalskiego, dyrektora w Zespole Doradców Gospodarczych TOR, mimo wszystko oznacza to konflikt interesów. Ostateczną ocenę wyboru pozostawia do czasu przedstawienia siatki połączeń na najbliższy sezon. – Jeżeli linia będzie otwierać zagraniczne trasy, wybór Bombardiera będzie uzasadniony – mówi.

LOT zgodził się ostatecznie na bombardiery, aby przełamać impas w sprawie planowanych tras. Na początku stycznia rada nadzorcza nie zatwierdziła budżetu spółki na ten rok, ponieważ zarząd nie dołączył do niego kompletnej siatki połączeń na nowy sezon. Nie powstała ona, bo nie było wiadomo, jak będzie wyglądać siatka Eurolotu, dowożącego pasażerów LOT-u z portów regionalnych do Warszawy. Ten z kolei nie mógł stworzyć planu, nie wiedząc, jakie samoloty będzie miał do dyspozycji. Wyjściem była szybka decyzja o umowie z Kanadyjczykami.

Eurolot ma w tej chwili 14 maszyn, a 11 z nich to ATR-y, które weszły do służby na początku lat 90. XX w. Z powodu częstych awarii firma ma problemy z obsługą połączeń. Kanadyjczycy zadeklarowali, że jeszcze przed Euro 2012 przyślą do Polski dwie, a może nawet cztery maszyny. Na ATR-y trzeba by czekać do 2013 r.