Nie mają wyboru: wypowiadają im umowy, a zaległości finansowe oddają do windykacji. W wypadku kontrahentów, z którymi współpracują od dłuższego czasu, hurtownicy schodzą z marż, aby detaliści mogli łatwiej zapłacić za kupione od nich produkty.

Sytuacja staje się coraz bardziej napięta, bo większość hurtowni nie ma co liczyć na pomoc banków. Ci, którzy mają problemy z płynnością, nie dostaną nawet kredytu obrotowego. Banki niechętnie patrzą na hurtownie, bo na całym rynku spożywczym maleje rentowność.

Liczba upadłości w branży spożywczej może się zwiększyć w najbliższych 12 miesiącach o 15–20 procent

Pośrednikom nie pomagają też producenci, którzy coraz rzadziej udzielają im kredytu kupieckiego.

– Taka sytuacja z pewnością doprowadzi do wzrostu liczby upadłości wśród najbardziej narażonych, wrażliwych firm. Liczba upadłości w branży spożywczej może się zwiększyć w najbliższych 12 miesiącach o 15 – 20 proc. – szacuje Marcin Siwa z firmy Coface Poland.

W tym roku z rynku może zniknąć kilkaset z ok. 4 tys. funkcjonujących na nim hurtowni spożywczych.

Spore kłopoty mają hurtownicy alkoholi, bo na tym rynku spadek spożycia jest szczególnie widoczny. Na przykład upadłość układową wobec spółki Advadis ogłosił ostatnio Sąd Rejonowy w Katowicach. W sumie Advadis jest winny dziś swoim wierzycielom ok. 20 mln zł.

Choć problemów z odbiorcami nie ma Grupa Sobieski, rezygnuje z hurtowego obrotu alkoholem, w tym m.in. wódką Sobieski, Zawisza i Hetman. Jak powiedział DGP Maciej Meyer z GS, firma sprzedaje część dystrybucyjną, bo szuka pieniędzy na spłatę zadłużenia długoterminowego. Nabywcy nie udało się jednak na razie znaleźć.