Restauratorzy tak jak i hotelarze będą chcieli wykorzystać skłonność kibiców do zabawy i wydawania pieniędzy. Podczas mistrzostw nasz kraj odwiedzi przynajmniej 800 tys. kibiców, którzy zostawią ponad 800 mln zł. Połowa tej kwoty ma zostać w restauracjach, barach, knajpkach. Już teraz ich właściciele mówią o podwyżkach.

Na szczęście nie będzie jak w czasie karnawału w Wenecji, podczas którego za wszystko trzeba zapłacić o 100 proc. więcej. Mimo to będzie to trudny czas dla mieszkańców miast, w których odbywać się będą rozgrywki. Wyjście do restauracji z rodziną nie dość, że będzie okupione czekaniem w kolejce, to jeszcze wyższym o 10 – 20 proc. rachunkiem. Chyba że zrezygnujemy z topowych knajp w centrum i pójdziemy do restauracji na obrzeżach miasta. Bo największe podwyżki będą w lokalach położonych w sąsiedztwie stadionów. Im dalej od obiektów sportowych, tym będą one mniej odczuwalne.

Największe podwyżki szykują właśnie restauratorzy. – Przewidujemy wzrosty cen na poziomie do 15 proc. To nie tylko konsekwencja Euro2012, ale także podwyżek, jaki zapowiadają na czas Euro 2012 nasi dostawcy– tłumaczy Jak Kościuszko, właściciel warszawskich i krakowskich restauracji prowadzonych pod markami Polskie Jadło, Gościniec, Pierogarnie Kościuszko, W Starej Kuchni czy Złote Prosię. U konkurencji może być jeszcze drożej.

Na mniejsze podwyżki zdecydują się właściciele fast foodów, którzy oczekują, że zarobią na obrocie. – Podniesione ceny trudno jest obniżyć. Taki zabieg źle się kojarzy klientom. Dlatego w naszych lokalach będzie drożej, ale najwyżej o 10 proc. – tłumaczy Wojciech Goduński, właściciel PPHU Wojtek, rozwijającej sieci pod markami Biesiadowo i Crazy Piramid Pizza w Warszawie i we Wrocławiu.

Kibice

Kibice

źródło: ShutterStock

Właściciele pojedynczych lokali czekają, co zrobi najbliższa konkurencja. Decyzje w sprawie wzrostów cen zapadną najwcześniej w kwietniu. – A zostaną wprowadzone już w maju, by przyzwyczaić klientów – mówi pracownik restauracji Euro z Gdańska.

A za co przyjdzie zapłacić najwięcej? Jak mówią właściciele knajp, w Warszawie, w związku z przyjazdem kibiców z Rosji, a ma być ich ponad 100 tys., w górę pójdą ceny wódki. We Wrocławiu i Gdańsku, gdzie według szacunków spółki PL. 2012 gościć ma 100 tys. Irlandczyków i ponad 200 tys. Czechów, jak za zboże przyjdzie płacić za piwo. – Przewidujemy też duży popyt na polską kuchnię, więc tu też nastąpią duże wzrosty cen – tłumaczy przedstawiciel gdańskiej restauracji Euro. Zdaniem Jana Kościuszki w ujęciu globalnym najbardziej pójdzie w górę piwo. Za półlitrowy kufel trzeba będzie zapłacić o 20 proc. więcej.

Firmy zagraniczne, które zamierzają wejść na polski rynek, starają się to zrobić jeszcze przed Euro 2012, kt sprawia, że czerwiec . Swoje placówki chcą otwierać czeskie sieci Vytopna i Švejk Restaurant oraz słynąca z 40 smaków i typów piw Belgian Beer Cafe z Belgii. – Chcemy uruchomić pierwszy lokal przed mistrzostwami. Docelowo przewidujemy otwarcie 20 placówek w największych miastach – zapowiada Magdalena Gabryjelska ze spółki Aneheuser – Busch Inbev. 10 stycznia w Warszawie zadebiutowała z kolei międzynarodowa sieć kawiarni Aroma Espresso Bar. Rozwijać będą się także działające już w Polsce sieci.