Jacek Rostowski zapewniał ostatnio komisarza do spraw gospodarczych i walutowych Olli Rehna, że deficyt na koniec 2012 roku wyniesie 2,97 proc PKB. Komisja Europejska, choć uważa ten szacunek za nieco optymistyczny, to akceptuje ścieżkę zmniejszania deficytu.

– To potwierdza dobrą opinię, którą mamy na rynku, Komisja uznała nasze argumenty – mówi nam wiceminister finansów Ludwik Kotecki. Pomogły wywalczone rok temu ulgi na transfery do OFE. Komisja uznała, że skoro przekazujemy do kapitałowej części systemu emerytalnego pieniądze z sektora publicznego, to deficyt Polski może być minimalnie większy. Jej ekonomiści prognozują bowiem, że wyniesie on na koniec 2012 roku 3,3 proc. PKB. Sama różnica między szacunkami naszego resortu finansów a Komisji to niepełne 0,4 proc PKB, czyli około 6 mld złotych.

Jednak ważniejsze od różnicy jest to, że Komisja nie wnosi zastrzeżeń. – To dobra wiadomość. Do Komisji możemy mieć zaufanie. I nawet jeśli będzie to 3,3 proc. PKB deficytu, to i tak znacznie mniej niż przez ostatnie dwa lata – podkreśla prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC. Choć jego zdaniem teraz równie ważne jest to, czy obniżenie deficytu będzie trwałe i jak rząd zamierza dojść do celu wskazanego przez premiera w expose, czyli deficytu strukturalnego na poziomie 1 proc. PKB.

Złoty

Złoty

źródło: Bloomberg

Dziś przekonamy się, czy dobra ocena komisji przełoży się na konkrety. Resort finansów organizuje pierwszy w tym roku przetarg na obligacje. Od kilku dni koniunktura dla polskich papierów jest lepsza. Rentowności obligacji 10- i pięcioletnich spadały jeszcze od przedwczoraj i nie miało to związku z komunikatem Komisji.

Polska zakłada zejście z deficytem w ciągu dwóch lat o blisko 5 proc. W tym roku z 7, 9 do 5, 6 proc., a w przyszłym właśnie poniżej 3 proc. Zresztą deficyt sektora finansów publicznych w 2011 roku może być jeszcze niższy i wynieść 5 proc. PKB. Szybciej zmniejszają deficyt jedynie kraje będące pod ostrą presją programów ratunkowych, jak Grecja.

– Znam trzy kraje z tej części Europy, które przyjęłyby taki werdykt Komisji jako błogosławieństwo – mówił wczoraj premier Donald Tusk. To czytelna aluzja to Węgier. Bo Komisja Europejska oprócz Polski oceniała finanse czterech innych krajów. W przypadku Belgii, Cypru i Malty ocena była taka jak wobec Polski, natomiast Węgry dostały żółtą kartkę.