Gdyby spojrzeć na kondycję niemieckiej gospodarki, można by odnieść wrażenie, że kryzys strefy euro jej nie dotyczy. Eksport rośnie, a nastroje konsumenckie są lepsze od prognozowanych. To dobra wiadomość dla sąsiadów Niemiec, w tym Polski, której eksport w ponad jednej czwartej idzie za Odrę i Nysę.

Federalne Biuro Statystyczne (Destatis) podało właśnie dane na temat listopadowego eksportu. Niemcy sprzedali wówczas za granicę towary warte 94,9 mld euro, czyli o 2,5 proc. więcej niż w październiku 2011 roku i aż o 8,3 proc. więcej niż w listopadzie 2010 roku. – To zasługa rosnącego popytu poza strefą euro, zwłaszcza w USA i Azji. Dodatkowo imponujący popyt wewnętrzny umocnił niemiecką gospodarkę na pozycji ostatniego silnego fundamentu tracącej siły unii walutowej – mówił Reutersowi ekonomista ING Carsten Brzeski.

– To pozytywna niespodzianka – skomentował w rozmowie z BBC Juergen Michels z Citigroup. – W kolejnych miesiącach eksport nie będzie już rósł tak szybko – zastrzegł. Na razie jednak listopadowy wzrost przewyższył przeciętne prognozy ponadtrzykrotnie.

Towarzyszył mu nieznaczny, 0,4-proc., spadek importu. Rozbieżny trend przełożył się na przyrost nadwyżki w handlu zagranicznym. Eksport był aż o 15,1 mld euro większy niż import. W mijającym roku Niemcy umocniły się zatem na pozycji światowego lidera pod względem nadwyżki handlowej. Wpłynął na to też najgorszy od 2005 roku wynik Chin, które w całym 2011 roku osiągnęły 155 mld dol. nadwyżki. Rezultat Niemiec za cały ubiegły rok poznamy za miesiąc.

Dane o eksporcie korespondują z nastrojami konsumenckimi. Według sondażu kolońskiego Instytutu Niemieckiej Gospodarki ponad połowa przedsiębiorców spodziewa się, że 2012 rok będzie lepszy od niezłego roku poprzedniego pod względem obrotów i produkcji. Nie należy oczekiwać masowych zwolnień, co więcej niektóre branże – m.in. informatyczna i maszynowa – zapowiadają wręcz znaczne zwiększenie zatrudnienia.

Można się spodziewać ciekawych ofert pracy dla wykształconych w tych kierunkach cudzoziemców władających językiem niemieckim.

Podobne informacje wzmacniają zaufanie inwestorów do niemieckich papierów dłużnych. Po przejściowych problemach ze zbytem obligacji jesienią ubiegłego roku poniedziałkowa aukcja wypadła pomyślnie. Niemcy sprzedały obligacje warte 3,9 mld euro o ujemnej (-0,01 proc.) rentowności.