– Ogólna sytuacja polskich przedsiębiorstw jest całkiem dobra. Zatem z poziomu makroekonomicznego nie należy obawiać się nagłego wzrostu liczby spółek, które przesuwają terminy wykupu obligacji czy nawet bankrutują, przez co obligatariusze nie dostają należnych pieniędzy – mówi Emil Szweda, analityk Open Finance. Przyznaje jednak, że nie można wykluczyć, że w obliczu spodziewanego spowolnienia gospodarczego problemy z wykupem korporacyjnych papierów dłużnych w terminie mogą się pojawić.

Wtedy inwestorzy posiadający takie obligacje muszą zacząć walczyć o spłatę. Pierwszym krokiem, jaki powinien wykonać, jest wystąpienie do spółki z żądaniem wykupu obligacji. Dopiero gdy to nie poskutkuje, należy udać się do sądu z wnioskiem o upadłość dłużnika. – Wówczas obligatariusz dochodzi swoich praw z masy upadłościowej przedsiębiorstwa – mówi Emil Szweda. W znacznie lepszej sytuacji są wtedy właściciele papierów zabezpieczonych, np. na nieruchomościach emitenta. Wtedy na masie upadłościowej tworzy się rezerwę na zaspokojenie roszczeń obligatariuszy.

Jeżeli w grę wchodzą obligacje niezabezpieczone, ich właściciel musi dochodzić swoich praw wraz z innymi wierzycielami. Pocieszające dla niego jest jednak to, że i tak jest w sytuacji dużo lepszej niż akcjonariusze, bowiem w kolejce do masy upadłościowej właściciele papierów dłużnych stoją przed właścicielami papierów udziałowych. – Gdy spółka bankrutuje, akcjonariusze zwykle nie dostają nic. Obligatariusze mogą liczyć na odzyskanie części czy nawet całości zainwestowanego kapitału – mówi analityk Open Finance.

Kierowanie sprawy do sądu to jednak ostateczność. Zdaniem Jarosława Dzierżanowskiego ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, wielu dłużników reguluje swoje należności po otrzymaniu wezwania do zapłaty, aby uniknąć dalszych kosztów. Warto przy tym pamiętać, że właściciele obligacji niewykupionych w terminie nabywają prawa do karnych odsetek. – Spółka jest zobowiązania do zapłacenia ich za każdy dzień opóźnienia. Jeżeli strony nie umówią się inaczej, będą to odsetki ustawowe, które obecnie wynoszą 13 proc. w skali roku – mówi Jarosław Dzierżanowski.

DGP radzi

W wezwaniu do wykupu obligacji, jakie kieruje się do emitenta, należy przede wszystkim zawrzeć nazwę serii papierów, jakich wezwanie dotyczy, oraz termin wykonania żądania, a więc na przykład 7 czy 14 dni od daty doręczenia dokumentu.

Kolejnym obowiązkowym elementem powinien być numer rachunku bankowego, na który emitent będzie zobowiązany do przelania należności wraz z wymaganymi odsetkami. W załączniku powinna znaleźć się także kopia świadectwa depozytowego, które jest potwierdzeniem praw do wskazanych w wezwaniu papierów.

Jeżeli po otrzymaniu wezwania do wykupu obligacji emitent wciąż tego nie robi, jest to znak, że najpewniej ma kłopoty finansowe. W takiej sytuacji pozostaje droga sądowa. Najlepiej jest wkroczyć na nią wraz z innymi poszkodowanymi obligatariuszami. Przy czym z decyzją o skierowaniu sprawy do sądu nie należy zwlekać, bo gdy problemy finansowe emitenta się pogłębią, odzyskanie kapitału może być coraz trudniejsze.

W przyszłym roku przypada termin zapadalności ponad 40 serii obligacji korporacyjnych, samorządowych i komunalnych. Najbliższe miesiące będą więc testem wiarygodności całego rynku Catalyst, i pokażą, z jakim ryzykiem wiąże się inwestowanie w dłużne papiery inne niż skarbowe.