Ubiegły tydzień przyniósł umocnienie złotego, jakby rynki walutowe chciały zrobić świąteczny prezent polskim kredytobiorcom. Ale w prezenty obfitować może także tydzień poprzedzający nadejście Nowego Roku.
Publikacja: 27 grudnia 2011, 06:08 Aktualizacja: 27 grudnia 2011, 08:12
Najprawdopodobniej bowiem w tych dniach Bank Gospodarstwa Krajowego będzie wyprzedawał waluty, aby jeszcze bardziej zmniejszyć prawdopodobieństwo przekroczenia 55 proc. progu długu publicznego w stosunku do PKB. W tej sytuacji osłabiać powinny się nie tylko euro i dolar, ale również frank szwajcarski. A to dobra wiadomość i dla ministra finansów, i dla osób mających kredyty walutowe. Nowy Rok przywita ich niższymi ratami.
Po gwałtownych wahaniach, w ubiegłym tygodniu złoty zaczął zyskiwać do innych walut. W ciągu kilku dni euro straciło niemal 2 proc. i w piątek poprzedzający Wigilię kosztowało 4,43 zł. Dolar amerykański spadło o 2,25 proc. – do 3,39 zł. Osłabł nawet frank, choć tylko o 1,73 proc. – do 3,63 zł.
Takie umocnienie złotego było możliwe dzięki dobrym danym z polskiej gospodarki, uspokojeniu się sytuacji w strefie euro, a także słownym interwencjom Marka Belki, prezesa NBP. Podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia sejmowej komisji finansów powiedział, że złoty ulega dużym wahaniom, ponieważ jesteśmy bardzo płynnym rynkiem. Uznał, że złoty będzie się umacniał, bo ma do tego potencjał. I jak widać, już same te słowa złotemu pomogły.
W tym tygodniu podobnych „zachęt” pchających w górę naszą walutę będzie więcej. Zarówno słownych, jak i finansowych. Eksperci twierdzą, że BGK będzie wyprzedawać waluty. – Taka interwencja skutecznie odstrasza kapitał spekulacyjny od zajmowania pozycji przeciwko złotemu w ciągu najbliższych dni – uważa Konrad Ryczko, analityk Domu Maklerskiego BOŚ. Uważa, że prawdopodobnym scenariuszem jest powolne oscylowanie kursu EUR/PLN w kierunku 4,40. A działania BGK czy NBP mogą zbić notowania o dodatkowe kilka groszy.
– Nie wykluczam także nieznacznej interwencji MF, choć poziomy długu przy obecnych kursach wydają się bezpieczne. Mimo wszystko rok zakończymy powyżej poziomu 4,40 za euro – uważa Dorota Strauch, diler Raiffeisen Bank.
W styczniu i lutym złoty znowu może znaleźć się pod presją
Polski dług wygląda na bezpieczny. A co z „Kowalskimi”? Zdaniem ekspertów oni także mogą wykorzystać umocnienie złotego. Kupno waluty szczególnie powinny przemyśleć osoby, które spłacają raty kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich. Halina Kochalska, analityk Open Finance zaleca, aby waluty gromadzić „na dołkach”. Umocnienie złotego może być chwilowe.
– W styczniu i lutym złoty znów może być pod presją. Na rynki powrócą niepokoje o sytuację w strefie euro. I dopóki nie zapadną konkretne decyzje dotyczące rozwiązania problemów, inwestorzy mogą ciągle mieć awersję do ryzyka. A na tym cierpi polska waluta – tłumaczy Adam Czerniak, ekonomista Kredyt Banku. Dlatego na silniejszy trend umacniający złotego będziemy musieli poczekać do drugiej połowy 2012 r.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: Ojjejej -jaka mocna i znów z IP: 84.234.1.* (2011-12-27 15:22)
Tusk tryumfuje -ojeje -Eskimosi nie zbankrutowali !
2: Kamila z IP: 77.115.90.* (2011-12-27 22:50)
Polski dług... powinniśmy zobaczyć, jak bardzo jesteśmy zadłużonym krajem i jak bardzo nasze domowe budżety są zadłużone. Czy nie lepiej zacząć oszczędzać, a nie żyć ponad stan?
3: zniesmaczony z IP: 83.22.132.* (2011-12-28 07:30)
mocna do konca roku? No to tylko 3 dni bedzie mocna
4: wit z IP: 83.28.57.* (2011-12-28 08:09)
Gromadzić na "dołkach".
Może na początek zacząć mówić "normalnym" językiem.
5: ola z IP: 83.29.4.* (2011-12-29 00:34)
Oczywiście, że lepiej, ale nasza mentalność jest taka, że większość dalej uważa, żę coś im się należy. Mnie doradca jakiś czas temu na fudusze w noble namówił i teraz się ich trzymam.
6: Klakson z IP: 79.190.35.* (2011-12-29 14:38)
Moc z Tobą!
7: zz z IP: 94.232.220.* (2011-12-29 16:30)
no widać tę moc! Poleciała na łeb na szyje dzisiaj :-)
8: Wasyl z IP: 178.73.49.* (2011-12-30 11:12)
W poniedziałek po Nowym Roku wszystko wróci do normy, czyli spadnie o 10 groszy do EUR i z 8 po dolara i franka.

Od początku maja baryłka ropy potaniała o 15 proc. Nie oznacza to jednak, że możemy się spodziewać spadku cen na stacjach w Polsce, bo przeszkadza w tym umacniający się dolar.








