– Wyceny są niskie, ale to nie oznacza, że akcje banków nie mogą jeszcze stanieć – mówi Tomasz Bursa z Ipopema Securities. Przypomina, że na dnie ostatniej bessy, na początku 2009 r., były one jeszcze o 20 – 25 proc. tańsze.

Jedną z przyczyn dalszej przeceny mogą być żądania KNF, który z uwagi na niepewność panującą wokół sektora chce, aby banki zatrzymały zyski z 2011 r. Brak dywidend zmniejszy atrakcyjność inwestowania w instytucje finansowe, choć niektórych złe zalecenia nie powinny dotyczyć. Analitycy wskazują na Pekao i Bank Handlowy, które mają tak dużo kapitału, że niewypłacalnie dywidend w ich przypadku nie ma sensu.

Jednak wycenę Pekao może obniżyć niepewna kondycja właściciela, włoskiego UniCredit. Wprawdzie polski bank nie jest uzależniony od finansowania od spółki matki, ale i tak inwestorzy nerwowo reagują na informacje dotyczące problemów z kapitałami i płynnością włoskiej instytucji. Także inne banki mające zagranicznych właścicieli mogą zniżkować, jeśli tak jak w tym roku będą się pojawiały informacje o kłopotach zachodnich grup finansowych.

Tego problemu nie ma w przypadku PKO BP, ale na jego wartość – podobnie jak w tym roku – będą wpływać plany prywatyzacyjne Ministerstwa Skarbu. W tym roku możliwość wtórnej oferty publicznej utrudniała wzrost wartości papierów banku. Zapewne w 2012 r. nie dojdzie do wtórnej oferty, ale resort zapowiedział, że możliwa będzie sprzedaż pakietów akcji inwestorom instytucjonalnym.

Kolejnym czynnikiem obniżającym wartość banków może być słaby złoty. – Dopóki nie uspokoi się sytuacja na rynkach walutowych, trudno będzie się spodziewać odbicia kursów tych banków, które mają w portfelach dużą liczbę kredytów walutowych – mówi Michał Sobolewski, analityk IDMSA. Umacnianie się euro i franka szwajcarskiego będzie dalej osłabiało notowania Getinu, Kredyt Banku czy Millennium.