Pod koniec kwietnia 2000 r. giełda w Warszawie utworzyła Segment Innowacyjnych Technologii SiTech przeznaczony dla spółek wykorzystujących innowacyjne technologie. Utworzenie tego rynku było pokłosiem mody na firmy TMT (telekomunikacja-media-technologie), które w niedługim czasie można było nazywać TNT (trinitrotoluen, czyli dynamit). Była to odpowiedź warszawskiego parkietu na światowe tendencje - Niemcy, Francuzi, Anglicy wszyscy wcześniej wprowadzali nowe rynki (często sztuczne) dla spółek high-tech. Kilka lat później były równie zgodnie zamykane.

Pomysł GPW był niewypałem na miarę szczytu hossy. Do spółek technologicznych zaliczono np. producenta kas fiskalnych Elzab, który z innowacyjnością niewiele miał wspólnego.

Wiele spółek, które startowały w biznesie internetowym (często zmieniającym wyłącznie nazwę), nie przetrwało tego czasu. Inwestorzy, jeszcze nie tak dawno podekscytowani zyskami, jakie na pewno przyniosą spółki internetowe, po prostu nie chcieli tych akcji.

Indeks TECHWIG, który miał reprezentować Segment Innowacyjnych Technologii, 10 marca 2000 r. miał wartość 2464,8 pkt (zanim rynek oficjalnie wystartował 28 kwietnia, obliczono dla porównań wartość indeksu od początku roku); 28 kwietnia 2000 r. - w dniu oficjalnego startu - 1609 pkt, czyli 35 proc. mniej. Rok później jego wartość wyniosła 964 pkt. Dołek na poziomie 313 pkt!!! (87 proc. poniżej szczytu) przypadł na 2 października 2002 r. Wartość bieżąca to 1040 pkt.

30 sierpnia 2008 r. wystartował rynek NewConnect. Rynek stworzony podobnie jak SiTech w odpowiedzi na modę (żeby nie napisać szaleństwo). Oczywiście zamiast określenia moda powinno się napisać zapotrzebowanie, ale w zasadzie to jedno i to samo.

Ze stron informacyjnych nowego rynku: To oferta dla młodych rozwijających się firm, działających zwłaszcza w obszarze nowych technologii (choć oczywiście możliwe będzie także notowanie firm z innych branż).

Déj`a vu? Identyczne slogany reklamowały rynek SiTech.

Pierwszego dnia notowań indeks rynku NewConnect doszedł do poziomu 144 pkt. Do tej pory była to najwyższa wartość w historii tego rynku. W tej chwili utrzymuje się on na wysokości 85-90 pkt, czyli 35-40 proc. niżej niż przed dwoma miesiącami, gdy ten rynek startował.

Można mówić, że jest to rynek dla młodych i dynamicznych firm. Ale można też być sceptykiem i pamiętać, że większość młodych biznesów bankrutuje. Rotacja firm na tym rynku może być bardzo duża. Przetrwa zapewne nieduża część z nich. Inwestorzy poniosą dotkliwe straty. Można mieć tylko nadzieję, że mają świadomość ryzyka, które stoi zawsze za tego rodzajem inwestycji.

Grzegorz Zalewski

ekspert DM Banku Ochrony Środowiska i twórca portalu futures.pl