Środa, 19 października 2011 r. to data, która ma szanse trafić do książek, encyklopedii i albumów poświęconych polskiej motoryzacji. Tego dnia hurtowa cena oleju napędowego w obu polskich koncernach naftowych wyprzedziła cenę tradycyjnej benzyny bezołowiowej 95. I tym razem nie przejęła prowadzenia na chwilę, jak bywało w latach poprzednich. Pozostała liderem do tej pory i warto się do tego przyzwyczaić, bo tak zostanie. – Ceny diesla nie spadną już poniżej cen benzyny – uważają eksperci.

Diesel jest droższy niż benzyna w Wielkiej Brytanii, Czechach, Estonii, Hiszpanii, Szwecji, na Węgrzech i Łotwie, a nawet na Białorusi czy w Bośni i Hercegowinie. W pozostałych krajach jest jeszcze tańszy, choć i tam od dawna nie określa się go jako tanie paliwo. Najczęściej bowiem kosztuje o zaledwie 2 – 3 eurocenty, czyli około 10 groszy mniej niż benzyna. Tymczasem jeszcze pod koniec ubiegłego wieku był o 20 – 30 proc. tańszy niż ona. Co takiego wydarzyło się od tamtej pory, że dzisiaj ceny obu paliw jadą zderzak w zderzak?

Wina Niemców

Szukanie powodów należy rozpocząć od cofnięcia się w czasie do roku 1975. Wtedy to Volkswagen zaprezentował golfa w zupełnie nowej wersji – z silnikiem Diesla. Zdecydowana większość branżowych ekspertów szydziła z auta i wróżyła mu spektakularną klęskę. Argumentowali, że miejsce motorów wysokoprężnych jest pod maską ciężarówek i ciągników rolniczych. Do napędu pojazdów osobowych miały nie nadawać się z trzech powodów – kopciły, smrodziły i były po prostu za słabe.

Rzeczywiście, początkowo wysokoprężny golf furory nie zrobił – w pierwszych trzech latach sprzedaży decydowało się na niego zaledwie 3 proc. klientów. Wystarczył jednak wybuch kryzysu naftowego w 1979 roku (baryłka ropy podrożała wtedy z 15 do niemal 40 dolarów), aby klienci zaczęli chętniej sięgać po diesle – po pierwsze mniej paliły, po drugie paliwo do nich kosztowało wtedy połowę tego, co benzyna. I w dodatku łatwiej było zatankować – o ile pod dystrybutorami z benzyną stały kilometrowe kolejki, to ON często dostępny był od ręki.

Paliwo do diesli jest drogie, ale można na nim sporo przejechać

Choć w 1982 roku odtrąbiono koniec kryzysu paliwowego, to kariera aut na olej nadal rozwijała się i prace nad nimi prowadziły już wszystkie liczące się koncerny. W efekcie w połowie lat 80. udział diesli w całym rynku samochodów osobowych w Europie Zachodniej wynosił około 8 – 9 proc. W roku 1990 było to już 13,8 proc.

Lata 90. to okres bardzo szybkiego rozwoju dieslowskiej technologii – zasilane olejem samochody dzięki katalizatorom przestają kopcić, a dzięki turbosprężarkom – nabierają mocy. Przy tym wszystkim spalają średnio o 30 proc. mniej paliwa niż ich benzynowe odpowiedniki. Sam ON zaś nadal jest wyraźnie tańszy niż bezołowiówka, choć dystans, jaki dzieli oba paliwa, już zaczyna się kurczyć. W efekcie udział diesli w europejskim rynku rośnie do niemal 25 proc. w 1998 roku. W ciągu kolejnej dekady zwiększa się dwukrotnie – w 2008 roku wynosi prawie 53 proc. wszystkich sprzedanych w Europie nowych samochodów miało pod maską diesla.