Komentatorzy przyznają - może to oznaczać początek idei Europy dwóch prędkości.

"Umowa międzyrządowa ma swoje wady, ale skoro nie jest możliwa zmiana traktatu UE, a to okazało się niemożliwe, to musimy wybrać tego typu współpracę na mocy umowy międzyrządowej" - powiedział przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy.

Premier Donald Tusk powiedział w piątek rano w Brukseli, że całonocne negocjacje ws. ratowania strefy euro zakończyły się "umiarkowanym, ale powodzeniem". Jak jednak zaznaczył, zapisy umowy "powinny być ambitniejsze, żeby przekonać rynki finansowe".

Co uzgodniono

Szczyt UE zakończył się zgodą na wzmocnienie dyscypliny eurolandu. Ponieważ Londyn zablokował zmianę traktatu UE, nowe zasady mają być wdrożone umową międzyrządową "17" oraz państw spoza euro, dla których cele nie muszą być wiążące do czasu przyjęcia euro.

Chodzi o stworzenie "prawdziwej unii stabilności fiskalnej" w strefie euro, której nadrzędnym celem jest wzmocnienie zarządzania służące dyscyplinowaniu budżetów państw euro, jak zakłada przyjęta deklaracja przywódców "17".

Czyli zgodnie z tym, czego chciał Berlin, argumentując, że to niezbędne dla utrzymania "solidarności" z krajami potrzebującymi pomocy oraz by zapobiec powtórce kryzysu zadłużenia, z jakim od dwóch lat zmaga się euroland. Do zawarcia umowy razem z krajami euro wstępnie gotowość zgłosiło aż 9 państw spoza euro - czyli wszystkie za wyjątkiem Londynu.

Zakończony w piątek szczyt był już 25. od czasu, kiedy w 2008 r. upadł bank Lehaman Brothers, zapoczątkowując kryzys. Miał być tym przełomowym spotkaniem, które ocali euro.

Premier Donald Tusk poinformował, że aby deklaracja polityczna uzgodniona w nocy przekształciła się w umowę międzynarodową będzie potrzebna jej ratyfikacja przez parlament. Zapowiedział, że w tej sprawie będzie zapraszał do dyskusji przywódców polskich partii politycznych.

Co oznacza nowa umowa fiskalna

Głównym elementem "nowej umowy fiskalnej" (z ang. fiscal compact) jest wzmocnienie dyscypliny poprzez wprowadzenie do konstytucji wszystkich państw euro tzw. "złotej reguły" fiskalnej, która zakłada, że roczny deficyt strukturalny nie przekracza 0,5 proc. nominalnego PKB. Za kontrolę wdrażania tej zasady będzie odpowiadał Trybunał Sprawiedliwości UE. Inny element to automatyczne sankcje dla państw naruszających pułap 3 proc. deficytu. Tylko kwalifikowana większość państw będzie mogła takie sankcje uchylić (dotychczas większość była potrzebna, by je zaaprobować), co zdecydowanie utrudni polityczną ingerencję w celu uniknięcia kary.

Jakie obowiązki i ograniczenia dla Polski

Polska - dopóki nie wejdzie do euro - nie będzie mogła brać udziału w głosowaniu sankcji dla państw strefy euro. Nie będzie też, przekonywały źródła dyplomatyczne, zmuszona do wprowadzenia "złotej zasady", co wymagałoby zmiany polskiej konstytucji. Polska obecna reguła wydatkowa jest bowiem inaczej skonstruowana - dotyczy maksymalnego limitu długu. Polska, jak zresztą zdecydowana większość państw UE, miałaby dziś kłopot ze spełnieniem nowej surowej zasady, zważywszy, że deficyt strukturalny w 2011 jest szacowany na 5,5 proc. PKB, a w 2012 roku na 3,6 proc. PKB (szacunki KE).

"Zdajemy sobie sprawę, że zapisy w dzisiejszych wnioskach dotyczą państw, które są członkami strefy euro. Ale chcielibyśmy, aby te zapisy stały się także takim drogowskazem, sposobem postępowania, zestawem zasad, którymi będą kierować się wszystkie państwa UE" - powiedział premier Donald Tusk na zakończenie szczytu.

"Chcemy patrzeć na ręce członkom eurogrupy, albo kiedy będą sobie skakać do oczu", próbując wprowadzić kolejne zmiany, by zacieśniać polityki gospodarcze - ironizował polski dyplomata.

Podpisanie umowy międzyrządowej krajów eurolandu i reszty chętnych spoza euro ma nastąpić do marca przyszłego roku.


Oczywiście po zawarciu takiej umowy (ma być gotowa do marca) potrzebna będzie jeszcze jej ratyfikacja przez narodowe parlamenty, ewentualnie w referendach. Obserwatorzy zwracają uwagę, że nie wiadomo, czy w procesie ratyfikacji "ta grupa się nie rozjedzie"; odpaść mogą zwłaszcza kraje, które podejmą ryzyko przeprowadzenia referendów, czego nie wykluczyła już Irlandia.

Umowa pełna zagadek prawnych - a co z istniejącymi instytucjami UE?

Na razie, jak podkreślają rozmówcy PAP, zupełnie nie jest rozwiązany problem prawny, jak i czy powiązać nową formę grupowej współpracy z istniejącym systemem instytucjonalnym Unii Europejskiej - jaka będzie rola Komisji Europejskiej albo Trybunału Sprawiedliwości. To zadanie dla przewodniczącego Hermana Van Rompuy, który ma przygotować projekt umowy.

Zmiany traktatu, wprowadzające sankcje za łamanie dyscypliny fiskalnej, chciały Niemcy

Chodzi o wdrożenie nowych zasad dyscypliny finansów publicznych (tzw. umowa fiskalna), w tym wprowadzenie automatycznych sankcji za łamanie dyscypliny budżetowej dla krajów łamiących limity deficytu i długu publicznego, a także wpisanie do konstytucji przez wszystkie kraje tzw. złotej zasady utrzymywania zrównoważonych budżetów. Na te zmiany naciskała kanclerz Niemiec Angela Merkel, by zapobiec w przyszłości powtórce kryzysu zadłużenia, który z Grecji rozprzestrzenił się na kolejne kraje eurolandu.

Na zmiany nie zgodzili się Brytyjczycy - chcieli prawa veta dotyczącego usług finansowych. Tak chronią swoje City

By wprowadzić te zmiany drogą zmiany traktatu UE, wymagana była jednomyślność 27 państw. Porozumienie, jak wskazują zgodnie dyplomaci, zablokował Londyn.

"Brytyjczycy stosowali obstrukcję. Nie godzili się na zaproponowane rozwiązania ws. traktatowych zmian, ale też nie przedstawiają swoich propozycji" - mówiły źródła. Inne wskazywały, że Londyn postawił Niemcom i Francji niemożliwe do spełnienia warunki: chciał prawa weta wobec unijnych przepisów dotyczących rynku usług finansowych, by chronić londyńskie City.

Dlatego rozpoczęto rozmowy o scenariusz, jaki przed szczytem przewidzieli Merkel i Sarkozy: jeśli nie będzie zgody 27 państw UE na zmianę traktatu UE w obecnym systemie instytucjonalnym, będzie umowa międzyrządowa.