Projekt odpowiedniej ustawy wkrótce trafi do Dumy – zapowiedział na forum bankowym w Londynie wiceszef resortu finansów Aleksiej Sawatiugin. Wprowadzenie zakazu, zdaniem rządu, to konieczność. – Wiele banków, które ostatnio zbankrutowały, zajmowało się kredytowaniem właścicieli i powiązanych z nimi struktur – tłumaczył Sawatiugin. Rosyjskie banki nie udzielą kredytu swoim właścicielom

Obecnie rosyjskie prawo zezwala udzielać jednemu kredytobiorcy pożyczek w wysokości nieprzekraczającej 20 proc., a w szczególnych wypadkach 25 proc. kapitału akcyjnego. Banki jednak nagminnie łamią prawo, finansując powiązane z szefostwem firmy. Perełką w serii tegorocznych afer w rosyjskim sektorze finansowym stał się Bank Moskwy – szósty pod względem wysokości aktywów w Rosji – który przez lata służył jako prywatna skarbonka byłego mera Moskwy Jurija Łużkowa.

Niedługo po jego dymisji wyszło na jaw, że połowa wszystkich udzielonych przez bank kredytów osiadła w kieszeniach powiązanych z nim firm, zarejestrowanych w rajach podatkowych. Według tego samego schematu zbankrutował wcześniej Mieżprombank, należący do przyjaciela premiera Władimira Putina, byłego senatora Siergieja Pugaczowa. W 2010 r. bank centralny odebrał mu licencję, bo zamiast spłacać zaciągnięte długi, Mieżprombank udzielał miliardowych pożyczek setkom firm-krzak.

– Przykłady tych banków to norma, a nie wyjątek. Według moich obliczeń ok. 70 proc. z 300 największych banków w kraju, zamiast finansować gospodarkę, kredytuje swoich właścicieli – mówi „DGP” Dmitrij Miroszniczenko, ekspert ds. rosyjskiej bankowości. – Dlatego zakaz ugodzi w rdzeń całego systemu, nie da się ukarać garstki, gdy winni są wszyscy – dodaje. Po podobne schematy sięga wielu czołowych biznesmenów w Rosji. Na czarnej liście, sporządzonej w 2010 r. przez portal Słon.ru, znalazły się banki należące do trzech osób z pierwszej dwudziestki najbogatszych Rosjan: Władimira Jewtuszenkowa, Wiktora Wekselberga i Leonida Fieduna.