– Naszą strategią jest wzrost organiczny, a przy obecnych zawirowaniach priorytetem jest ostrożne zarządzanie płynnością i kapitałem. Monitorujemy jednak transakcje w sektorze – mówi Paweł Borys, dyrektor zarządzający ds. strategii i inwestycji w PKO BP.

Według naszych informacji PKO BP nie widzi biznesowego sensu zakupu i połączenia się z KB czy Millennium. Jednak ma plan, na wypadek gdyby okazało się, że stabilizacja sektora będzie wymagała przejęcia tych dwóch banków lub innych.

Tak może się zdarzyć, gdy ich spółki matki nie będą w stanie finansować ich działalności lub nie będą skłonne podnieść kapitału w razie konieczności. PKO BP ma spółkę celową, stworzoną do inwestycji typu private equity. Może ona przejąć Millennium lub KB. Scenariusz zakłada, że najpierw porozumie się z właścicielami banków, następnie wspólnie z PZU zagwarantuje, że wyłoży pieniądze na transakcję.

Wartość księgowa pakietów należących do głównych akcjonariuszy KB i Millennium wynosi ok. 5,3 mld zł. Ponieważ sfinalizowanie operacji trwa zwykle kilka miesięcy, wehikuł inwestycyjny będzie miał czas na przekonanie do wzięcia udziału w transakcji innych inwestorów, m.in. fundusze emerytalne czy międzynarodowe instytucje finansowe, np. EBOiR. Przejęte i połączone banki zostałyby wprowadzone na giełdę, a następnie sprzedane.

Jest j jeden warunek. – Należałoby przejąć dwa banki naraz. KB poprawi swoją rentowność tylko wówczas, jeśli zostanie połączony z silniejszym graczem, np. z Millennium – mówi jeden z analityków.

Transakcja nie odbędzie się jednak bez wsparcia banku centralnego. O ile Millennium finansuje akcję kredytową ze środków pozyskanych od klientów, KB musi się wspierać liniami finansowymi od spółki matki. Gdyby ich zabrakło, musiałby wyłożyć aż 10 mld zł. Tylko Narodowy Bank Polski jest w stanie wyłożyć tak duże pieniądze.