Koncern zaoferował konkurencyjnym przedsiębiorstwom zajmującym się handlem gazem 1 mld m sześc. pojemności w swoich magazynach, a w przyszłym roku dołoży kolejne 210 mln m sześc. Klientów kusi niskimi cenami.
ikona lupy />
Stawki za usługi magazynowania gazu w Europie / DGP
Sytuacja jest paradoksalna: Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo chce zarobić na firmach, które planują przełamać jego monopol i odebrać mu część rynku.
PGNiG udostępnił konkurentom ponad 50 proc. pojemności w swoich magazynach. Potrzebuje ich każda firma, która zamierza handlować gazem. Problem w tym, że dotąd wszystkie magazyny były wykorzystywane przez ich właściciela – PGNiG.
Teraz to się zmieniło. PGNiG z nową ofertą wystąpił 16 listopada – od tego dnia klienci mogą składać wnioski o nowe pojemności. – Zdajemy sobie sprawę, że w najbliższych latach, na skutek liberalizacji rynku, pojawi się konkurencja i utrzymanie obecnej pozycji rynkowej – blisko 98 proc. rynku sprzedaży detalicznej – będzie niemożliwe. Dlatego szukamy dla siebie nowych segmentów, w których możemy zarabiać – tłumaczy Andrzej Janiszowski, dyrektor departamentu regulacji PGNiG.
Koncern chce przyciągnąć klientów niskimi cenami. W czwartek wchodzi w życie nowa taryfa magazynowa. – Prezes Urzędu Regulacji Energetyki zatwierdził 3-proc. obniżkę cen za tę usługę. Stawka będzie obowiązywała do końca marca 2012 r., ale powinna zostać utrzymana dłużej – zapewnia Joanna Kijas, prezes Operatora Systemu Magazynowania, nowo powołanej spółki, która ma być odpowiedzialna za magazyny PGNiG.
Stawka za magazynowanie gazu w Polsce jest o ok. 1 niższa niż np. w Niemczech czy Austrii. – Ceny u nas są regulowane przez URE, natomiast w tych krajach cenniki za usługi magazynowania nie podlegają zatwierdzeniu przez regulatorów – wyjaśnia Joanna Kijas.
PGNiG liczy na spore zyski z wynajmu pojemności. Rentowność tego biznesu wynosi od 6 do 9,5 proc. brutto.
Klienci PGNiG będą mieli do wyboru dwa rodzaje umów: długoterminowe (1 – 4 lata) i krótsze – miesięczne, tygodniowe, a nawet takie, które umożliwiają przechowanie gazu z dnia na dzień. Oferta skierowana jest zarówno do firm poszukujących pojemności handlowych, jak i do zainteresowanych składowaniem zapasów obowiązkowych gazu. – Jest bardzo elastyczna, klient może wybrać takie parametry, jak tempo zatłaczania i wytłaczania gazu z magazynu, a także potrzebną pojemność – wyjaśnia Janiszowski.
Firmy będą mogły skorzystać z 926 mln m sześc. pojemności z 1,8 mld m sześc. posiadanych przez PGNiG. Najwięcej spółka udostępniła ich w magazynach w Wierzchowicach i Husowie – odpowiednio 400 i 200 mln m sześc. Dostępne będzie też 150 mln m sześc. w Strachocinie, 90 mln m sześc. w Swarzowie oraz 65 mln m sześc. w Brzeźnicy i 21 mln m sześc. w Mogilnie. W kwietniu 2012 r. PGNiG udostępni dodatkowe 180 mln m sześc. w Strachocinie i ok. 30 mln m sześc. w Mogilnie.
Już raz PGNiG próbowało wynająć swoje magazyny w lipcu 2009 r. Oferowało rynkowi ponad 600 mln m sześc. Wówczas nie pojawił się żaden chętny. Teraz może być inaczej, bo zostały uruchomione nowe drogi importu surowca do Polski – tzw. wirtualny rewers na gazociągu jamalskim oraz transgraniczne połączenia z sieciami niemiecką i czeską. Gazowy monopolista liczy, że z jego propozycji skorzystają m.in. firmy chemiczne: Z.Ch. Police i zakłady azotowe z Kędzierzyna, które kupią gaz za granicą. Eksperci podkreślają, że dostęp do magazynów pozwoli spółkom chemicznym kupić większą partię gazu latem, kiedy jest najtańszy.
W grudniu nie będzie podwyżki
PGNiG chce dwóch podwyżek cen gazu: w grudniu i styczniu. W zeszłym tygodniu spółka uzupełniła na żądanie Urzędu Regulacji Energetyki oba wnioski taryfowe. Regulator dotąd ich jednak nie zatwierdził. A to oznacza, że pierwsza podwyżka mogłaby wejść w życie dopiero w drugiej połowie grudnia. Według naszych informacji jednak i ten termin jest mało prawdopodobny. Aby podwyżka weszła od 1 stycznia, URE musi zaakceptować wniosek PGNiG do 17 grudnia.