– Na razie w planie mamy otwarcie 2 – 3 pilotażowych restauracji. Jeśli nasza propozycja spodoba się klientom, będziemy dalej rozwijać ten koncept – deklaruje Marek Hołówko, prezes Impel Catering.

Początkowo sieć ma być rozwijana w galeriach handlowych, placówki przydrożne na razie nie wchodzą w grę. Otwarcie testowych restauracji pochłonie ok. 1 mln zł. Grupę Impel stać na takie eksperymenty, ponieważ może pochwalić się dobrymi wynikami finansowymi. Po trzech kwartałach tego roku wypracowała przychody na poziomie 910 mln zł, wyższe o 12,5 proc. od ubiegłorocznych i zysk operacyjny w kwocie 45 mln zł.

Największe dochody Impel czerpie jednak z zarządzania nieruchomościami, ich sprzątania i świadczenia usług ochrony budynków komercyjnych oraz prywatnych. Sam Impel Catering wydaje codziennie ponad 40 tys. posiłków dla pacjentów szpitali.

Sieć Nordsee będzie musiała konkurować na polskim rynku z już istniejącą w tym segmencie marką North Food, należącą do Michała Sołowowa. Ta obecnie ma już 21 punktów w największych miastach w całym kraju.

Jedną z przeszkód w rozwoju sieci może być także słabnąca konsumpcja ryb w Polsce. Według danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w pierwszym półroczu tego roku Polacy zjedli ich o 2,6 proc. mniej niż rok temu. Coraz częściej za to sięgamy po owoce morza. – Rokrocznie notujemy kilkunastoprocentowy wzrost ich sprzedaży – mówi Wojciech Bondara z firmy Abramczyk, importera oraz przetwórcy ryb i owoców morza.

Sama sieć Nordsee z powodzeniem działa już na kilku rynkach europejskich (Niemcy, Austria, Rumunia, Czechy, Belgia), a także w Rosji, na Bliskim Wschodzie i w Turcji.

Współpraca z siecią Nordsee to druga próba Grupy Impel wejścia na rynek restauracji rybnych w Polsce. W styczniu GI odsprzedała 49 proc. udziałów w spółce Autogrill, zarządzającej dwoma restauracjami przy drodze krajowej nr 1 (Czechowice-Dziedzice, Cieszyn).