Obecne podejście ma jednak różnić się od tzw. wiedeńskiej inicjatywy, czyli deklaracji złożonej w 2008 roku przez największe banki w Europie, które zobowiązały się wtedy do wspierania swoich oddziałów w krajach takich, jak Polska i Węgry – powiedziała wczoraj Piroska Nagy, doradczyni głównego ekonomisty EBOR. Jej zdaniem porozumienie w tej sprawie może zostać osiągnięte w ciągu kilku tygodni – relacjonuje agencja Bloomberg. 

„W tej nowej sytuacji konieczne jest zdecydowane zwiększenie koordynacji. W przeciwnym razie będziemy mieli do czynienia z negatywnymi skutkami ubocznymi rozwiązań bazujących na wąsko pojętych interesach narodowych” – podkreśliła Nagy. 

Europejscy przywódcy zdecydowali w zeszłym miesiącu, że banki regionu muszą podwyższyć swój kapitał rezerwowy do 9 proc. posiadanych aktywów. W sytuacji kiedy trzy czwarte sektora bankowego w Europie Wschodniej należy do zachodnioeuropejskich banków, w tym włoskiego UniCredit i austriackiej Erste Group Bank, lokalne oddziały najpewniej otrzymają znacznie mniej środków finansowych właśnie z powodu nowych, bardziej surowych wymagań – ostrzega EBOR.

Europejski Nadzór Bankowy, EBA, szacuje, że kredytodawcy z zachodniej części kontynentu potrzebują w związku z tym dodatkowego kapitału w wysokości 106 mld euro. Włoski UniCredit, który jest największym dostawcą kredytów w Europie Wschodniej, musi pozyskać 7,38 mld euro nowego kapitału. Erste, drugi potentat w regionie, oświadczyło wczoraj, że potrzebuje 750 mln euro.

Kryzys zadłużeniowy w strefie euro zdławi popyt na eksport z Europy Wschodniej i obniży napływ kapitałów, podobnie jak w roku 2008 – stwierdza EBOR w opublikowanym dzisiaj dorocznym raporcie na temat sytuacji gospodarek 29 b. państw obozu komunistycznego. Statutowym obowiązkiem EBOR jest wspieranie transformacji ustrojowej tych gospodarek, m.in. poprzez inwestycje.

„Niestety istnieją znowu powody, dla których region musi się przygotować na kolejny kryzys. Jeśli kryzys ten wymknie się spod kontroli, wówczas zagrożony zostanie model finansowej integracji zaawansowanych i wschodzących gospodarek Europy” – napisał w raporcie Erik Berglof, głowny ekonomista Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.