Z wcześniejszych informacji wynika, że BGŻ ma zamiar skorzystać z systemu RaboDirect, który holenderska grupa Rabobank, udziałowiec polskiego banku, wprowadziła m.in. w Irlandii. System ma być na tyle nowoczesny, żeby zainteresować klientów z dużych miast, którzy do tej pory kojarzyli BGŻ głównie z usługami dla wsi i sektora rolniczego, a oferta lokat ma być na tyle atrakcyjna, by umożliwić zwiększenie bazy depozytowej banku.

Analitycy szacują, że całe przedsięwzięcie może kosztować BGŻ nawet kilkadziesiąt milionów złotych. To sporo, biorąc pod uwagę, że jego zysk netto za pierwsze półrocze tego roku wyniósł 60 mln zł. Do tego debiut przewidziany jest na czas, kiedy trudno będzie konkurować ofertą z innymi bankami, zwłaszcza jeśli chodzi o stawki lokat. Oprocentowanie powoli zbliża się już do stawek, które oferowane były w czasie tzw. wojny depozytowej. Do tego większość banków uniwersalnych ma w swoich ofertach darmowe konta internetowe.