Kiedy płacimy kartą płatniczą, poza samym procesem autoryzacji płatność na pierwszy rzut oka nie różni się niczym od zapłaty gotówką. Jednak nie jest to prawda. Za możliwość zapłaty pobierana jest opłata określana jako interchange. O jej wysokość od ponad 10 lat toczy boje Unia Europejska.

Problem opłat przy transakcjach kartami jest skomplikowany i jednocześnie drażliwy. Cały proces autoryzacji to łańcuch zależności finansowych, w którym wiele podmiotów nie może się odnaleźć. Sprzedawcy oskarżają centra rozliczeniowe o zbytnią pazerność, te zrzucają winę na banki i organizacje płatnicze, które tłumaczą się ponoszonymi kosztami.

Należy przy tym pamiętać, że obrót gotówkowy także kosztuje. Koszty są w części ponoszone przez sprzedawców, ale największą ich część ponosi bank centralny. To oznacza, że za znajdującą się w obrocie gotówkę płacą wszyscy obywatele, choć z tych obciążeń nie zdają sobie sprawy.

Działania, które w ostatnich 10 latach podejmowały Komisja Europejska i inne organy UE na rzecz zmniejszenia wysokości opłat interchange, nie biorą się znikąd. Wynikają z tworzenia przez Unię jednolitego europejskiego rynku płatności (SEPA), który ma umożliwić świadczenia usług przez centra rozliczeniowe na terytorium całej UE. Do tego należy doliczyć kompetencję KE w zakresie ochrony praw konsumentów na terytorium całej Wspólnoty.

Unia Europejska przygląda się opłatom interchange od 2000 roku. W roku 2002 zakończyło się postępowanie przeciwko organizacji Visa. Potwierdziło ono zgodność opłat z prawem UE, ale jednocześnie KE zażądała zmian w prowadzonej przez Visę polityce. Poszły one przede wszystkim w kierunku obniżenia wysokości opłat interchange.

Komisja zażądała od Visy, by stopniowo do końca 2007 roku obniżyła wysokość opłaty interchange pobieranej od transakcji transgranicznych do 28 eurocentów dla kart debetowych oraz do 0,7 proc. wartości transakcji dla kart kredytowych (dla porównania pobierana w momencie wejścia tej decyzji w życie opłata na rynku brytyjskim wynosiła 1,1 proc. dla kart kredytowych). Dodatkowo UE zażądała, by wysokość prowizji została oparta na rzeczywistych, możliwych do udowodnienia, kosztach ponoszonych przez banki i organizacje płatnicze oraz by banki mogły na żądanie sprzedawców informować ich o wysokości pobieranej opłaty, co wcześniej było przez Visą zakazane.

Porozumienie z Visą wygasło w 2007 roku. KE twierdziła, że wraz z tą datą organizacja płatnicza powinna dostosować system do reguł prawa konkurencji. W marcu 2008 roku wszczęła postępowanie w tej sprawie, by to sprawdzić.

W 2010 roku Visa zdecydowała się na ustępstwa wobec KE i obniżyła wysokość opłaty interchange. Jednak dotyczy to tylko kart debetowych. Wyłączone z tej operacji zostały karty kredytowe, karty służbowe oraz karty typu charge. Średnia stawka opłaty od operacji transgranicznych spadła do 0,2 proc.

Bruksela jest zadowolona z decyzji Visy. Według niej obniżenie opłaty przyniesie korzyść przede wszystkim konsumentom. Argumentuje, że punkty, w których dokonujemy płatności kartą, płacą prowizję od każdej transakcji, która przekazywana jest centrum autoryzacyjnemu, bankowi klienta oraz organizacji płatniczej. W tym momencie sklepy, aby nie być zbyt obciążone płaceniem prowizji, zawyżają ceny produktów, co w efekcie powoduje, że to sam klient płaci tę prowizję. Takie działanie odbija się również na klientach niekorzystających z kart płatniczych, tylko płacących gotówką, ponieważ oni także płacą więcej za towar.

Również druga globalna organizacja płatnicza – MasterCard – znajduje się na celowniku eurourzędników. W grudnia 2007 roku Komisja uznała, iż stosowana przez niego opłata interchange dla transakcji transgranicznych kartami MasterCard i Maestro narusza postanowienia art. 81 traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską. KE wyznaczyła termin sześciu miesięcy na dostosowanie działań firmy do prawa unijnego. Na skutek tej decyzji w czerwcu 2008 roku, nie mogąc znaleźć alternatywy dla dotychczasowego sposobu naliczania opłaty, która nie pozostawałaby w sprzeczności z przepisami wspólnotowego prawa konkurencji, MasterCard zdecydował tymczasowo zaniechać pobierania opłaty interchange od transakcji transgranicznych w UE.

Mimo pójścia na ustępstwa MasterCard nie złożył broni i stara się dojść swoich racji na drodze sądowej. W lipcu tego roku odbyło się pierwsze przesłuchanie w tej sprawie przed unijnym sądem.

Jak z interchange radzą sobie (lub nie) inni

AUSTRALIA

Najdalej w reformowaniu opłat interchange poszła Australia. Od 1 stycznia 2003 roku weszła tam w życie reforma rozliczeń, która opiera się na dwóch podstawowych celach: zapewnieniu obiektywnego, przejrzystego i bazującego na kosztach systemu wzajemnych rozliczeń w procesie akceptacji karty płatniczej oraz zniesieniu dotychczasowego ograniczenia, uniemożliwiającego pobieranie od klientów opłat za możliwość płacenia kartą.

Efektem wprowadzania reformy stało się obniżenie w Australii prowizji pobieranej za płatność kartą do równowartości 0,55 – 0,6 proc. jej sumy.

Minusem reformy jest wprowadzenie obowiązku płacenia przez klientów za korzystanie z karty płatniczej.

W. BRYTANIA

Brytyjski urząd antymonopolowy w 2005 roku wydał decyzję w sprawie uznania za niedozwolone porozumień banków w ramach MasterCard UK Members Forum Limited, zarzucając im m.in. ustalanie wysokości opłaty interchange w funkcjonującym tam systemie czterostronnym. Decyzja urzędu została uchylona przez brytyjski sąd z powodów proceduralnych, przy czym jeszcze w trakcie postępowania organ sugerował możliwość wycofania swojej decyzji i skoncentrowania się na zbadaniu aktualnych ustaleń dokonywanych przez MasterCard i Visę po 2004 roku. Tym samym wyraził zgodę na uchylenie swojej decyzji z 2005 roku. W 2006 roku wszczął zaś kolejne postępowanie przeciwko MasterCardowi oraz przeciwko Visie, skupiające się na późniejszych działaniach obu tych podmiotów.