Wzrost zainteresowania pożyczkami w parabankach widać choćby po wynikach firmy Provident Polska, należącej do brytyjskiej spółki International Personal Finance. Z opublikowanych danych za trzy kwartały 2011 r. wynika, że Provident ma już w Polsce 813 tys. klientów, o 7 proc. więcej niż przed rokiem i więcej nawet niż w 2008 r., który był wyjątkowo korzystny dla rynku kredytów i pożyczek konsumenckich (consumer finance). Tempo wzrostu liczby klientów Providenta utrzymuje się na tym wysokim poziomie już od kilku kwartałów.

W III kw. Provident Polska udzielił pożyczek o wartości 375,5 mln zł, czyli o 9 proc. więcej niż w tym samym okresie 2010 r. Co najważniejsze: wszystko wskazuje na to, że ten rok firma kontrolowana przez International Personal Finance zakończy z największą liczbą klientów, największą wartością udzielonych pożyczek i najwyższym zyskiem brutto w historii.

Analitycy nie mają wątpliwości, że to zasługa rekomendacji T, która weszła w życie pod koniec 2010 r. Mówi ona, że zobowiązania wobec banków z tytułu kredytów i pożyczek nie powinny przekraczać – w przypadku osób o przeciętnych według miar Głównego Urzędu Statystycznego zarobkach – 50 proc. dochodów.

– Nastąpił masowy zwrot ludzi potrzebujących wsparcia finansowego w kierunku firm takich jak Provident. Są to zwykle ludzie o zarobkach poniżej średniej, poszukujący jakiegokolwiek, nawet bardzo drogiego, finansowania – mówi Marta Penczar, analityk Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Provident

Provident

źródło:

Ekspert IBnGR zwraca jednak uwagę na to, że mimo szybkiego przyrostu liczby klientów Provident zanotował w III kw. spadek tempa wzrostu wartości udzielanych pożyczek. W I półroczu było ono dwucyfrowe, sięgało 16,6 proc. – To pokazuje, że Provident nie udziela pożyczek wszystkim klientom. A tym, z którymi podpisuje umowy, pożycza mniej niż jeszcze kilka kwartałów temu – podkreśla Marta Penczar.