Pojawiające się tu i ówdzie w wypowiedziach polityków sygnały działań na rzecz walki z kryzysem utrzymały na początku optymizm inwestorów sprzed weekendu. Zapowiadało kontynuację wzmocnienia polskiej waluty. Oczekiwania takie potwierdzały wzrosty notowań głównych indeksów w piątek na giełdach w Europie i USA oraz poniedziałkowe w Azji.

Ponadto, silnej aprecjacji złotego, poza wzrostem wartości euro do dolara, niewątpliwie sprzyjała wypowiedź Prezesa NBP, który nie wykluczył dalszych interwencji Banku Centralnego na rynku walutowym. Nic nie zapowiadało odwrócenia tego trendu, które nastąpiło krótko przed poniedziałkowym południem w ślad za niepokojącymi informacjami, iż Francja i Niemcy są zagrożone obniżką ratingów a także w konsekwencji wypowiedzi niemieckiego ministra finansów oraz rzecznika kanclerz Merkel, iż nie należy oczekiwać przełomu na szczycie UE w sprawie rozwiązań antykryzysowych. W efekcie europejska waluta zaczęła mocno tracić do dolara a wraz z nią także waluty z koszyka rynków wschodzących, do których należy także złoty. Wtorkowe doniesienia o możliwości obniżenia ratingu Francji i Niemiec pociągnęły za sobą dalsze schłodzenie nastrojów wśród inwestorów.

Częściowe odreagowanie spadków nastąpiło w drugiej połowie wtorkowej sesji w odpowiedzi na opublikowane dane z rynku USA dot. inflacji producenckiej, której wzrost okazał się wyższy do zakładanego.

Tego samego dnia późnym południem ” gruchnęła” podana przez The Guardian plotka, iż Niemcy z Francją doszli do porozumienia w kwestii podwyższenia wartości Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej do kwoty 2 bln EUR. Gdyby okazało się to prawdą byłby to niewątpliwie przełom w walce z europejskim kryzysem. Tak też odebrali to inwestorzy, co spowodowało zwyżki indeksów giełdowych za oceanem (europejskie już nie pracowały) i aprecjację euro do dolara. Niestety plotka okazała się nie mieć pokrycia w faktach i rynki szybko zdyskontowały te wzrosty.

Względny spokój w atmosferze wyczekiwania na nadchodzący szczyt, tak można scharakteryzować to co działo się półmetku tygodnia na rynkach walutowych. Również obniżony przez agencję Moody’s rating Hiszpanii, i to aż o dwa poziomy z AA2 do A, nie wywołał spektakularnej reakcji rynkowych inwestorów.

W miarę jednak zbliżania się daty unijnego szczytu , pojawiło coraz więcej obaw czy wypracowany na nim zostanie skuteczny plan walki z kryzysem. 

Powodem tych obaw była między innymi coraz wyraźniej zarysowująca się rozbieżność pomiędzy głównymi graczami tzn., Francją i Niemcami w/s sposobu wzmocnienie funduszu pomocowego EFSF. W tym kontekście pojawiły się nawet spekulacje, ze Niemcy mogą dążyć do przesunięcia szczytu. Niebezpieczeństwo takiego obrotu sprawy zostało co prawda zażegnane, nikt już jednak nie oczekiwał w związku z weekendowym szczytem konkretnych rozwiązań na temat EFSF. Oczekiwać ich możemy dopiero w najbliższą środę, po spotkaniu szefów państw eurolandu.

Wszystko to sprawiło że europejska waluta a wraz z nią PLN były na powrót we czwartek w odwrocie. Wodą na młyn tych nerwowych ruchów stały się też kolejne, nie zawsze prawdziwe, doniesienia medialne. Na finiszu czwartkowej sesji, iż agencja ratingowa Moody’s może obniżyć perspektywę ratingu dla Polski z A2 stabilnej do „negatywnej”, w przypadku sprawdzenia się prognozy o możliwych problemach z realizacją planu redukcji deficytu i co za tym idzie wzrostem kosztów finansowania naszego długu w roku 201. Stało się dodatkowym przyczynkiem do deprecjacji złotego.

W ostatnim dniu tygodnia dało się jednak zauważyć pewne ocieplenie nastrojów na rynkach. Jest to o tyle zrozumiałe, że w sytuacji kiedy wszystkie obawy związane z niepewnym wynikiem antykryzysowego szczytu zostały już przez rynki w ciągu tygodnia zdyskontowane, pozostały do „zagospodarowania” tylko te prognozy o pozytywnym zabarwieniu. Ten optymizm, wspomagany wzrostami na parkietach giełdowych, sprawił ze kurs EUR/USD, po południu przekroczył poziom 1,3850, najwyższy od połowy września. Kurs europejskiej waluty nie przełożył się jednak na notowania złotego, który również w piątek tracił do wszystkich głównych walut.
Na zamknięciu w piątek za euro trzeba było zapłacić na rynku międzybankowym ponad 4,28 złotego i 3,16 za dolara. W ciągu całego tygodnia zatem polska waluta na wartości ponad 10 groszy do obu tych walut.

Rozpoczynający się tydzień na rynkach walutowych będzie zdeterminowany oceną szczytu UE oraz w szczególności prognozami przed zapowiadanym szczytem państw strefy euro i ewentualnymi na nim podjętymi decyzjami. Taki scenariusz zapowiada dużą zmienność na rynku, a dla złotego szeroki przedział w kwotowaniu do głównych walut.

Damian Papała – ekspert walutowy KantorOnline.pl