Inflacja ogółem dla gospodarstw domowych wyniosła we wrześniu 3,9 proc. Ale bazowa, czyli po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych, jest zdecydowanie niższa – podał wczoraj NBP.

Jeśli nie weźmiemy pod uwagę cen administrowanych, czyli ustalanych np. przez samorządy (np. podwyżkę cen biletów komunikacji miejskiej), oraz ceny najbardziej zmienne, to w obydwu przypadkach inflacja wyniosła 3,5 proc. Jeśli natomiast z koszyka wyjmiemy ceny żywności i energii, to wyniosła 2,6 proc., wobec 2,7 proc. miesiąc wcześniej. Co oznacza, że jest już niemal w celu inflacyjnym RPP, który wynosi 2,5 proc. (z odchyleniem 1 pkt proc.).

– Z danych wyraźnie widać, że inflacja w Polsce podbijana jest przez słabego złotego, co wpływa m.in. na ceny paliw – tłumaczy Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING BSK. – Co ciekawe, z powodu słabnącego popytu producenci nie przerzucają na klientów ponoszonych przez siebie wyższych kosztów. Widać to choćby w 4 proc. spadku rok do roku cen odzieży i obuwa – dodaje. Jest przekonany, że wrześniowe osłabienie złotego może się odbić wyraźniej na cenach jeszcze w październiku, ale w kolejnych miesiącach inflacja powinna spokojnie hamować.

Mimo to nie należy się spodziewać obniżki stóp. – W opublikowanym wczoraj sprawozdaniu z ostatniego posiedzenia RPP czytamy, że mimo widocznego spowolnienia i powrotu inflacji do celu rady w połowie 2012 r. w najbliższych kwartałach stopy mogą pozostać bez zmian. RPP najwyraźniej obawia się, że ta decyzja mogłaby osłabić złotego – tłumaczy Łukasz Tarnawa, główny ekonomista BOŚ.